sobota, 1 grudnia 2018

HELLO DECEMBER!


Często wybieramy do zdjęć miejsca przypadkowo, często jest też tak, że planujemy gdzie zrobimy kolejną "sesję" mojego dziennego zestawu. Tym razem wszystko zadziało się tak, że wybraliśmy się na przejażdżkę i bum, przekroczyliśmy bramy muzeum i tak powstały zdjęcia, które macie okazję zobaczyć dzisiaj. Pierwszy raz odwiedzałam to muzeum kilka lat temu, teraz wracam do niego co jakiś czas z różnych powodów. Tym razem czysty przypadek sprawił, że znaleźliśmy się właśnie tam. Nie było to do końca jednak trafione miejsce. Wiało tak, że niedługo urwało nam głowy, moja mimika twarzy na większości zdjęć wskazywała ewidentne niezadowolenie. Dlatego to co udało się uratować z tej sesji publikuję dla Was tutaj. Spodnie z dziurami to nie jest już najlepsza opcja na obecnie panującą pogodę, ale sami wiecie jak to jest wychodząc rano z domu. Kto by się tym przejmował na wpół zaspany? Płaszcz to także staroć, ale daje radę na obecne mroźne dni, chociaż muszę się rozejrzeć za jakąś nową ciepłą kurtką. Jedyna nowość w tym zestawieniu to czarny golf. Za golfami nie przepadam jakoś specjalnie, ale zdecydowałam się go zamówić i chociaż trochę różni się od tego co na stronie internetowej, to jest całkiem ciepły, co w pełni mi to rekompensuje. Kolejna stylizacja utrzymana całkowicie w czerni ale cóż, taki już mój urok. Dajcie znać jak Wam się podoba taki set, miłego weekendu dla Was! :)

wtorek, 27 listopada 2018

VICHY PRINT


Black Friday przeszedł mi koło nosa, nie kupiłam totalnie nic. Radość dla portfela - niekoniecznie, patrząc na te drobiazgi, które się w nim znajdują. Aktualnie jestem na wyczekiwanym urlopie wypoczynkowym, o którym wspomniałam Wam przy okazji poprzedniego posta. Jestem także po zaliczeniu z logiki i nieśmiało powiem, że zdałam. Na zdjęciach (swoją drogą zrobionych jakiś czas temu) prezentuję Wam moją zdobycz z lumpeksu. Ta właśnie perełka robi dzisiejszy look. Mówię oczywiście o sukience. Historia kiecki jest taka - lumpeks, godzina Z, moja mama przeszła i przejrzała wieszak i jej nie widziała, ja przeszłam obok wieszaka i mówię, patrz mamo co znalazłam tutaj - ogromne zdziwienie i niedowierzanie, bo przecież się przeglądało, ale w ręce nie wpadło. Cyk, cyk, cyk do przymierzalni i dobra nie ma co dłużej się zastanawiać, biorę. Na wadze skromne 5 ziko, więc nie mam już większych oporów. Co mnie do niej przekonało oprócz ceny? Zdecydowanie ta drobna krateczka (wg internetów "vichy"), kołnierzyk i zawieszka przy zamku w kształcie gwiazdki. Sukienka jest z jednej strony grzeczna, ale z drugiej to taka rzecz, którą odnalazłabym bez problemu w asortymencie takiego sklepu jak DollsKill za grube $$. Z zakupu się cieszę i dumnie Wam ją prezentuję w otoczce złotej polskiej jesieni. Dajcie znać jak Wam się podoba całość i do zobaczenia niebawem! :)

czwartek, 22 listopada 2018

EVIL MOUSE 666


       Aktualnie czuję się jakoś zmęczona, a moja jedna z ulubionych pór roku daje mi bezwzględnie w kość. Nigdy nie czułam się taka osowiała jak teraz. Dlatego zjawiam się tu rzadziej niż wcześniej i posty nie pojawiają się co drugi dzień, a co któryś - ten post to 6 w listopadzie, więc uważam, że nie jest znowu tak całkiem tragicznie. Przed nami jeszcze 8 dni, więc coś tutaj na pewno naskrobię, tym bardziej, że następny tydzień mam bardzo luźny. Kilka słów o zestawie. Stary płaszcz, stare szorty, stare buty, Stefan też jakby się ciutkę postarzał. Nowa jest za to koszulka - prezent od mojego chłopaka i fotografa Łukasza. Chyba obojgu nam przypadł do gustu sklep RockMetalShop, bo już któraś rzecz z tego sklepu wylądowała w naszych rękach. Ja stałam się posiadaczką koszulki z wizerunkiem "EVIL MOUSE 666". Mimo iż Łukasz zna mnie już na tyle, postanowił jednak zapytać czy nie będzie mi przeszkadzał nadruk, bo taki trochę szatański - martwi się chłopak, chociaż doskonale wie, że ja właśnie takie rzeczy baaardzo lubię :) Dajcie znać jak Wam się podoba zestaw i do zobaczyska!

poniedziałek, 19 listopada 2018

BLUE SHADOW


Każdego dopada jakaś niemoc. Mnie też dopadła taka zwana lenistwem. Cały weekend się leniłam, a tu bum, smutna prawda i nastał poniedziałek. To niesamowite, a ja dalej nie mogę się nadziwić jak szybko uciekł mi ten rok. Ktoś mądry mi kiedyś powiedział "Po 20-stce czas poleci jak maratończyk" i się nie pomylił. Sezon na okupowanie kaloryfera uważam za otwarty. Jak się przykleję to nie mogę odejść, Także proszę się nie dziwić tej opasłej chuście na zdjęciach, ale jest to element, który od kilku lat służy wiernie jako szal/koc/poduszka we wszystkich możliwych środkach transportu i sytuacjach tego wymagających. 
Przejdźmy jednak do zestawu. Dzisiaj prezentuję Wam nowości pochodzące ze sklepu blue shadow. Sklep o którym mowa, to miejsce stworzone przez dwie cudowne kobiety, które otworzyły i rozkręciły biznes od zera. Pierwsza autorska kolekcja powstała w 2012, a w 2015 roku dziewczyny otrzymały nagrodę Anny Fendi za wyjątkowość i oryginalność kolekcji oraz za poszukiwanie nowych kierunków w modzie. Uważam, że warto wspierać takie nasze, krajowe inicjatywy i ich wyroby - tutaj znajdujemy ubrania tworzone w 100% w Polsce, co daje nam jakość, za którą trzeba zapłacić, ale sądzę, że ceny nie są wygórowane, tylko takie na normalnym poziomie. Patrząc na ceny wiem, że dostaję dobry produkt i faktycznie to co otrzymałam jest tym co oczekiwałam. Aktualnie w sklepie znajdziecie sporo rzeczy przecenionych, nie tylko z okazji nadchodzącego Black Friday. 
Sklep posiada bardzo szeroki asortyment, podobało mi się wiele sukienek, ale powiedziałam STOP i stwierdziłam, że potrzebuję coś nie od święta, bo o takich rzeczach praktycznie zdanie ciężko wyrobić. Wybrałam spodnie bojówki D.T. w kolorze czarnym, które jak już zdążyłam się przekonać pasują zarówno do sportowej, jak i eleganckiej stylizacji. Do tego dobrałam sobie z oferty sklepu bluzkę z napisem "Może nie jestem idealna, ale idealnie sobie z tym radzę", która odzwierciedla to co mi w duszy gra. Dzisiaj pokazałam Wam te dwie rzeczy w combo z moją starą, ulubioną kurtką i botkami z przezroczystym obcasem. Dajcie mi koniecznie znać, czy znacie sklep blue shadow oraz jak Wam się podoba moja stylizacja! :) 

czwartek, 15 listopada 2018

TEDDY BEAR JACKET


Obiecałam ostatnio więcej koloru i proszę jest! Jesień mnie jakoś zmotywowała i skłoniła do zmian w kolorystyce mojej garderoby. Na długo pewnie nie, ale zawsze to chociaż chwila oddechu od czerni dla Was. Kurtka "teddy bear", która na Instagramie wiedzie prym już drugi rok, była moim marzeniem już w roku ubiegłym. Pierwszy raz zobaczyłam ją na stronie sklepu I.AM.GIA i przepadłam. Ale wiadomo nie te hajsy w portfelu. Koniec końców udało mi się ją kupić w promocji, za jakiś bon rabatowy na zupełnie innej stronie. Spodnie już znacie, łup z Croppa. Do tego, żeby nie było zbyt miśkowo dobrałam koszulkę upolowaną w lumpie. Slipknot znam i słucham, wiem, że Atennas To Hell to nic innego jak nazwa trzypłytowego zbieractwa wszystkiego co najlepsze od tego zespołu, a zarazem hołd składany zmarłemu basiście. Mimo, iż całość została wydana w 2012 roku, nadal pamiętam jak bardzo byłam podjarana, że wszystkie ulubione kawałki będą w jednym miejscu, zapisy z koncertów, nagrania z prób etc. Koniec końców i tak płyt nie nabyłam, ale jest to jeden z takich zespołów, obok których nie przejdzie się obojętnie i które jak się raz usłyszy to przyciągają dalej jak magnes. W dodatku koszulka w 100% w moim guście. Piękna jesień w tle, mam nadzieję, że jeszcze uda się złapać na zdjęciach trochę kolorowych liści i ładnej pogody. Dajcie znać jak Wam się podoba moja kolejna stylówka i do zobaczyska!