wtorek, 19 lutego 2019

HELLO, I'M 21!


Mając 20 lat czułam się tak, jakbym balansowała między życiem  beztroskiej "hot 19", a życiem osoby przed 21, gdzie trzeba się ogarnąć. Mimo iż, nie byłam specjalnie beztroska, bo wiadomo życie jest jakie jest, to nie żałuję żadnej z podjętych decyzji. Cieszę się, że to życie toczy się w tę dobrą stronę i jakoś się wszystko układa. W sobotę na liczniku stuknęło 21. Czy to coś faktycznie zmieniło? Oprócz poczucia, że robię się coraz starsza i licznik zaczyna bić już na korzyść 30-tki - to zdecydowanie nie. Przede mną jeszcze całe życie, mam zamiar przeżyć je dobrze, na tyle na ile będzie to możliwe. Taki jest mój ambitny plan. Pamiętajcie, to, że osiągacie jakiś wiek, nie znaczy, że powinniście zapomnieć o swoim wewnętrznym dziecku!

Sesja powstała spontanicznie, balony z cyferkami były prezentem od mojej mamy ♥ Za co jej mega dziękuję, bo się nie spodziewałam :)  Uczciłam zdjęciami swoje urodziny, mój czas, moje baloniki, żeby mieć po nich pamiątkę, tak na amen. 

P.S. Nie sądziłam, że utrzymanie ich w ryzach będzie takie trudne. Na dworze był tylko lekki wietrzyk, ale dzięki temu, mam nadzieję, widać na zdjęciach prawdziwą radość :) 

sobota, 16 lutego 2019

BOOKS: MARIA ZDYBSKA - WYSPA MGIEŁ


Kolejna książka, kolejne wydawnictwo, które pozytywnie mnie zaskoczyło. Tym razem mam dla Was krótki opis oraz moją ocenę książki Marii Zdybskiej "Wyspa Mgieł" od wydawnictwa Genius Creations. Ciekawi? Zapraszam więc do dalszej części posta :) 

poniedziałek, 11 lutego 2019

MY Medicine.


Ostatnio jestem mistrzem kontrastów. Jednego dnia świetnie bawię się na nowym Asterixie w kinie, a następnego oglądam na netflixie Sex Education. Czytam zacną fantastykę, by w następnej kolejności sięgnąć po krwawy kryminał. Kiedy chcę być miła, wychodzę na najwredniejszą osobę na świecie. Czuję się skomplikowana do granic możliwości. Wszystko co kiedyś było ważne w wirtualnym świecie, czyli ten blog, insta - zeszło na dalszy plan. Nie umiem się odnaleźć w tych za szybko mijających dniach. Każdy kolejny tydzień przytłacza mnie niesamowicie. Następne dni przybliżą mnie do "oczka" w dowodzie i sprawią, że może chociaż trochę usystematyzuję swój żywot. 

Na temat tego co mam na sobie, zbyt długo się rozwodzić nie będę. Wiadomo, że króluje czerń. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę koszulę w Medicine, wiedziałam, że będzie moja. Pochodzi z kolekcji, przygotowanej we współpracy z Dark Ashes. Ostatecznie kupiłam ją w Warszawie za połowę ceny, czyli 49,90 zł. Gdyby ktoś był zainteresowany, na stronie sklepu Medicine jest dostępna jeszcze o 10 zł taniej, niż to co ja za nią dałam - TUTAJ. Do tego w końcu zdecydowałam się na zakup ogrodniczek, również na promocji, tyle że w Croppie. Odkąd sprzedałam swoje jeansowe, bezskutecznie szukałam dla nich zastępstwa w lumpeksach. Ale kiedy trafiłam czarne, o kroju skinny właśnie w sieciówce, w dodatku w przecenie z 119,90 zł na 29,90 zł, to stwierdziłam - BIERE! Jedyny minus to to, że przyczepiają się do nich wszelkie możliwe ustrojstwa typu kłaczki, paprochy i co tylko. Torbę ze sklepu Disturbia i martensiki już znacie. Teraz czas odłożyć na porządną ramoneskę, czyli challenge accepted :) Dajcie znać jak Wam się podoba mój look i co tam u Was ciekawego słychać :)