wtorek, 22 stycznia 2019

DR MARTENS, DISTURBIA AND...


Kapitalnie pojawiam się i znikam. Jestem już chyba magikiem level hard, bo sztuczkę tę opanowałam do perfekcji. Tym razem jednak się zjawiam, bez weny ale jednak. Dzisiaj przybywam do Was z samymi nowościami. Aż wstyd, że mam takie zaległości. Dosłownie w każdej kwestii. Jedyne co ostatnio zrobiłam, to założyłam bookstagrama - @swiat_miedzy_stronami - na którego zapraszam wszystkich książkowych freaków. O swoim instagramie zapomniałam, nie mam do niego siły, nic nie jest takie jak być powinno, muszę w końcu znaleźć jakiś element wspólny, jakiś preset, który pozwoli mi zorganizować go w jakiś sposób. Ale nie o tym. Ostatnio na dziale damskim bonprix w kategorii bluzy, znalazłam idealną, czarną, miłą w dotyku, bawełnianą, rozpinaną bluzę. Mam ją na sobie i mimo, że było zimno, zdjęłam płaszcz, żeby ją Wam pokazać. Niby nic, ale ja się zakochałam w tej prostocie. Towarzyszyła mi w Warszawie i spisała się na medal. W nawiązaniu do Warszawy. Podczas wizyty w Stolicy odwiedziliśmy sklep Martensy.pl i w końcu kupiłam sobie jedne w ramach prezentu na nadchodzące urodziny. Co prawda chciałam model Jadon, ale po pierwsze nie było rozmiaru, po drugie kupiłam model 1460 PASCAL i nie żałuję - są w opór wygodne i teraz wiem, że opłacało się wydać na nie kasę. Na końcu posta możecie zobaczyć jaki model wybrał mój chłopak Łukasz. A mówiąc o Łukaszu c.d. nowości - w prezencie gwiazdkowym dostałam od niego torbę z dzisiejszego looku. Jak widać mój chłopak ma świetny gust, ponieważ dając mi torbę marki Disturbia "Chaos bag" trafił w 10. Nas oboje cieszy bardzo fakt, że takie marki docierają do Polski, a pomaga im RockMetalShop gdzie udało się ją upolować :) To by było na tyle. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tutaj zagląda, jeśli tak dajcie znać w komentarzach co sądzicie o tym zestawie :) 

środa, 16 stycznia 2019

BOOKS: Magdalena Kubasiewicz - Gdzie śpiewają diabły | Premiera 16.01.2019


W dniu dzisiejszym przychodzę do Was z premierą nowej książki Magdaleny Kubasiewicz pt. "Gdzie śpiewają diabły". Tytuł książki już na samym początku intryguje, więc nie mogłam nie mieć jej w swoich zbiorach i oczywiście na liście przeczytanych książek. O czym jest? Jakie są moje wrażenia? Jeśli chcecie wiedzieć, zapraszam do dalszej części posta!

sobota, 5 stycznia 2019

PERFECT JACKET | BONPRIX


Witam Was pierwszy raz w 2019 roku! Dla mnie ten rok zaczął się z przytupem. Postanowiłam, że sporządzę listę postanowień na ten rok, jednym z nich jest "więcej podróżować". Tak się składa, że ja już pierwszą podróż, taką krajową co prawda, bo zwiedzanie Polski też zaliczam do podróży, mam już za sobą. Odwiedziłam razem z moim chłopakiem naszą ukochaną Warszawę, która dostarczyła nam tyle emocji i tyle niespodzianek, że wróciliśmy do domu naładowani pozytywną energią i już planujemy kolejny mały trip. Wiadomo, że na podróżowanie zimą przydaje się porządna kurtka. Ja w swojej szafie kilka sztuk różnych kurtek mam, ale brakowało mi takiej która zakryje tyłek, będzie miała wielki kaptur i będzie naprawdę ciepła nawet jeśli założę pod nią jedynie jakiś cienki sweter bądź lekką bluzę. Tym razem znów nie zawiódł mnie mój ulubiony Bonprix. W dziale kurtki i płaszcze damskie odnalazłam kilka modeli, które wzbudziły moje zainteresowanie. W ostatecznym wyborze musiała mi pomóc moja seniorka rodu i trafiła w samo sedno. Kurtkę pierwszy raz przetestowałam w bardzo chłodny dzień w Poznaniu i wtedy stwierdziłam, że daje radę. Jednak ten trip był dla niej decydujący. Kiedy w czwartek wyjeżdżaliśmy z Wielkopolski, wszędzie było dużo śniegu i kilka stopni poniżej zera. Warszawa była łaskawsza do wczoraj. Aczkolwiek, kurtka sprawdziła mi się rewelacyjnie i nie żałuję jej wyboru. Także jeśli szukacie jakiejś fajnej i naprawdę ciepłej kurtki, która ładnie leży i wgl, polecam model kurtki z bonprix, którą wybrałam ja, a którą znajdziecie TUTAJ. Dajcie znać jak Wam przypadła do gustu oraz jak podoba Wam się pościak! Trzymajcie się ciepło :)

piątek, 28 grudnia 2018

EVERYTHING IS OLD.


Co roku w grudniu czułam wyjątkowego powera, nakręcałam się na najwyższe obroty, cieszyłam się ze świąt, odrobiny wolnego czasu. Dodawałam tutaj posty, kręciłam bajerę w social mediach... W tym roku jednak jest inaczej. Grudzień stał się dla mnie udręką, w której nie miałam ochotę na nic. Tak też zawsze znalazłam wymówkę, żeby nie robić zdjęć, nie potrafiłam chwycić książki i czytać. Straciłam zapał do wielu spraw. Chciałam się odbudować w tym kryzysie i w końcu udało mi się przełamać jedną barierę, czyli zaczęłam na nowo historię z książkami i nadrabiam w tej kwestii zaległości. Dzisiaj poczułam nagły przypływ motywacji do zrobienia tego posta i oto jestem. Ktoś pewnie napisze, że to już czas blogowych podsumowań i planów na nadchodzący nowy rok, ale ja w sumie jakoś tego nie czuję. Aktualnie panujące u mnie bezrobocie to czas, w którym jeszcze pewnie spędzę kilka chwil i mam jeden ambitny plan na początek stycznia - w sumie to dwa, ale o jednym mogę Wam już powiedzieć - chcę uporządkować swoje #podróżemałeiduże i zrobić w końcu taki dziennik, gdzie zamieszczę bilety, zdjęcia etc. Tym miłym wywodem kończę dzisiejszy post, nie składam życzeń, nie żegnam się jeszcze, bo liczę, że przyjdzie mi tu jeszcze do Was zawitać. A co do zestawu - wszystko już znacie z innych połączeń, a co jest to widać. Dajcie jednak znać jak Wam się podoba całość i do zobaczyska! :) 

piątek, 14 grudnia 2018

PONCHO SWEATER


Drewniany dom w lesie lub w górach, z dala od cywilizacji, od ludzi, albo dom na kółkach - to coś o czym marzę każdego dnia. Może kiedyś uda mi się spełnić swoje marzenie, kto wie. Aktualnie dochodzę do siebie po tygodniowym zwaleniu z nóg, czyli w końcu dopadła mnie konkretna choroba i efekt nieodleżenia kilku poprzednich infekcji. Było kiepsko, chyba jeszcze nigdy aż tak źle nie przechodziłam przeziębienia, serio. Mam nadzieję, że u Was jest zdecydowanie lepiej. Dzisiaj pokazuję Wam już ostatni z tych bardziej jesiennych zestawów. W roli głównej sweter "poncho", który przez swoje barwy najbardziej kojarzy się z mijającą porą roku. Pozostała część zestawu na czarno i w końcu wyciągnęłam z szafy swój kapelusz. Zdjęcia poczyniliśmy w bardzo urokliwym miejscu i mimo iż jest ich tylko garstka to i tak cieszę się, że powstały i mogę się nimi z Wami właśnie teraz podzielić. Dajcie znać jak Wam się podoba całość i do zobaczenia niebawem! :)