piątek, 19 października 2018

SWEATER WEATHER


Dzisiaj nie będę pisać zbyt wiele. Nie to, że nie mam weny, ale jest piątek, a czeka mnie intensywny weekend na uczelni, więc powoli czas się zbierać do snu. Aktualnie jestem na etapie wprowadzania odrobiny "koloru" do mojej szafy, chociaż mozolnie to idzie, bo jak wiadomo czerń to życie. Ostatnio jednak zdecydowałam się na brązowy sweter w college'owym stylu. Przynajmniej mi on przypomina takowe. Wyszłam więc odrobinę ze swojej czarnej jak noc strefy komfortu i oto jestem. Idealnie wpasowana w jesień. Z nowości - zdecydowanie klasyczne czarne botki, których brakowało mi w szafie. Zawsze buty muszą mieć jakieś udziwnienia, tym razem jak widać, klasyka i minimalizm. Ładnie prezentują się na nodze i znajdziecie je w ofercie sklepu Gemre. Do tego bawełniana torba, na których ostatnio punkcie mam bzika. Dajcie znać jak podoba Wam się mój look! Ja Wam życzę miłego wieczoru i wspaniałego weekendu :)

środa, 17 października 2018

FAV PATTERN


Kolejna środa. Kolejna połowa tygodnia. Kolejna połowa miesiąca. I tak w kółko. Chciałabym tak bardzo wziąć się za siebie, zrobić jakieś postanowienia na nadchodzący miesiąc, albo dwa, które zostały do końca roku. Monotonia wkradła się do mojego życia, a choroba skutecznie wykrada mi dalej energię. Stałam się jakoś bardziej marudna, mimo iż pogoda jest przepiękna i aż chce się żyć. Aktualnie jestem na etapie stop zakupom, ponieważ w szafie miejsca już brak (ale wiadomo w lumpeksie ciężko się pohamować kiedy widzi się koszulkę Spliknot i drugą z motocyklowym nadrukiem - sorry). Co do zestawu, który też czekał dosyć długo na swoje pięć minut na blogu. Spódniczka w kratkę to taki element, który istnieje w mojej szafie od kilku dobrych lat - mama kupiła mi ją chyba w okolicach 4/5 klasy podstawówki). Kiedyś noszona namiętnie do glanów, teraz zakładana raz do roku, co jednak postanawiam zmienić. Do tego luźny, śmietankowy sweterek, zakolanówki, beanie na głowie i plecaczek, czyli zestaw w moich ulubionych klimatach. Dajcie znać jak Wam się podoba moja stylizacja :) Do zobaczenia w komentarzach i w następnym poście! 

poniedziałek, 15 października 2018

COMFY MONDAY


Jeśli powiesz mi teraz, że nie masz w życiu takiego dnia, to Ci nie uwierzę. Przecież każdy ma taki dzień! No weź. Nie wiesz o co mi chodzi? To proste. Każdy ma dzień, który najchętniej spędziłby w dresiku, na kanapie, przed telewizorem lub z książką w ręku. Przynosząc sobie tylko kawę i herbate na zmianę, do przegyzienia jakąś przekąske. Ja mam ostatnio takich dni coraz więcej, potrzebuję resetu, ale nie mam kiedy go zrobić. Moje życiowe baterie ledwie sięgają 50%. Jestem drugi raz w ciągu dwóch tygodni chora. Póki co trzymam się dzielnie, chodzę do pracy, "żyję" w społeczeństwie, chociaż najchętniej zagrzebałabym się pod kołderką. Na takie dni, kiedy jestem w domu, czasami zdarzy mi się wyjść - ja przeciwniczka legginsów - zakładam je na dupsko, dodaję t-shirt, ulubione sneakersy i równie ulubioną bluzę AC/DC kupioną przez głupotę. Co z tego, że bluza jest męska, co z tego, że za duża, dla mnie jest fajna, bo czuję się w niej na swój sposób niewidzialna. Ale to zbyt głębokie, żeby to roztrząsać. Dajcie znać jak Wam się 'podoba' mój komfortowy zestaw, który "blagierce przecież nie przystaje":)
p.s. Nie zawsze trzeba wyglądać jak milion $ ^^ 

czwartek, 11 października 2018

JAK DBAM O TATUAŻE | LOVEINK.PL


Nigdy nie było mi dane poruszać tutaj tematu tatuażu. Powód jest prosty. Nie lubię o tym gadać bo uważam, że to trochę moja sprawa i zamiast dużo paplać lepiej działać i robić sobie kolejne. Odkąd skończyłam 18naście lat na mojej skórze pojawiły się trzy dziary, a całkiem niedawno doszła ostatnia. Nie będę się tutaj jednak rozpisywać na temat tego co znaczą moje tatuaże, ale zapewniam, że nie robię ich ze względu na mode, każdy ma dla mnie jakieś znaczenie. Tematem, który dzisiaj chciałabym poruszyć jest to jak dbam o moje tatuaże. Chcesz wiedzieć więcej - zerknij w dalszą część posta!

wtorek, 9 października 2018

STRIPED SWEATER.


Pokonałam chorobę (mimo iż właśnie znów siedzę z chusteczką przy nosie) i wytrwałam na  studiach cały weekend. Duma mnie rozpiera. Także w końcu trzeba też tutaj napisać kilka słów, mimo iż od kilku dni jestem strasznym samolubem i czas przeznaczam głównie na przyjemności, najchętniej nie wychodząc z objęć kocyka. Nadrabiam wszelkie książkowe zaległości, oglądam filmiki na YT, powoli zastanawiam się nad Netflixem, czyli witam jesień i mówię jej śmiało że ma się rozgościć. Co do zdjęć. Poczynione dawno, dawno temu, bo ostatnio nie ma na to czasu i warunków. Sweter to taki trochę manifest przeciwko kolejnej czarnej rzeczy w szafie. Jest całkiem cieplutki, a w połączeniu z mom jeans i botkami dał grungowy efekt. Więcej mówić nie trzeba i nie będę żeby nie zanudzać. Miłego wieczoru i do zobaczenia niedługo. 
p.s. Koniecznie dajcie znać co sądzicie o takim zestawie :))