piątek, 18 sierpnia 2017

Kolorowe włosy w kilka minut | Joanna Color Spray


Kolorowe włosy to wakacyjny hit od kilku lat, który na stałe zagościł w modzie. Barwne fryzury możemy podziwiać głównie na wielu festiwalach. Wariacje kolorystyczne jakie możemy uzyskać nie mają żadnych granic. Pamiętam, gdy byłam w podstawówce modne stało się farbowanie włosów, niestety w mojej szkole było to zabronione, gdy ktoś po wakacjach pojawił się z nowym kolorem konsekwencją był wpis do zeszytu uwag z bardzo wysoką ilością punktów minusowych. Gdy mama przy okazji farbowania włosów zrobiła mi kilka pasemek wybuchło zamieszanie wielkości tego gdyby nauczyciel przyłapał mnie na paleniu papierosów bądź piciu alkoholu. Ale zasady zasadami. Jak za młodu zabroniono mi się wyszaleć z kolorami na włosach, tak na stare lata już mi się tego też odechciewa. Niestety moja długość włosów + farbowanie + odrosty doprowadziły by mnie do białej gorączki. Rynek kosmetyczny wychodzi nam jednak na przeciw i umożliwia kilkudniową koloryzację - za co chwała mu i cześć! Dzisiaj na tapecie lądują spray'e firmy Joanna - zapraszam do lektury!


Co to za specyfik i jak działa?

Color Spray marki Joanna to jak sama nazwa wskazuje spray do koloryzacji włosów, nie są to jednak neonowe kolory lecz delikatne pastele. Jasno nasuwa nam się, że należy spsikać nim włosy i czekać na efekty. Niestety nie nadają się dla każdego koloru włosów, chyba że uprzednio je rozjaśnimy, a na kartonowym opakowaniu widnieje rysunek jak będzie wyglądał nałożony kolor na nasz naturalny. Ja jestem blondynką, więc sądziłam, że wszystko pójdzie szybko i sprawnie, aczkolwiek odrobinę się przeliczyłam. Spay'e to nowość w katalogu produktów Joanny i uważam, że jeszcze trzeba je odrobinę dopracować. Przede wszystkim zabrakło mi konkretnych informacji dotyczących aplikacji produktu. Ulotka nie powiedziała mi wszystkiego, tak więc metodą prób i błędów musiałam dojść do wszystkiego sama. Najpierw próbowałam na mokre włosy pod prysznicem, oprócz pomalowania całego brodzika nie wyszło z tego nic dobrego. Po wyjściu spróbowałam raz jeszcze na nadal wilgotne włosy, tak jak psiknęłam tak wszystko zeszło w trymiga. Rano obudziłam się bez kolorowych końcówek o których marzyłam dnia poprzedniego. Z pomocą przyszła mama, która doradziła mi, że mam spsikać suche włosy. Tak też zrobiłam, następnie przeczesałam końcówki na których spray osiadł i poczekałam aż wyschnie. Ta metoda okazała się dla mnie najskuteczniejsza, a efekt wyglądał następująco, w rzeczywistości jak i na zdjęciu nie wygląda to na pastelowy róż, a raczej na wiśniowy ale efekt mi się podobał. 

Opakowanie i cena

Za około 10-11 zł otrzymujemy spray wielkości 150 ml. Ciężko mi jest jednak określić, czy jest to dużo czy mało. Dla osób chcących dokonać koloryzacji na końcówkach tak jak to zrobiłam ja, jest to dużo bo wystarczy na kilka takich zabiegów. Natomiast ktoś kto kupi produkt żeby 'zafarbować' całe włosy przypuszczam, że wystaczy mu to na jeden raz.


Warto kupić, czy nie warto?

Uważam, że warto jeśli ktoś chce zmiany na chwilę. Tak jak producent obiecuje efekt utrzymuje się spokojnie do 3 myć. Chciaż za mną jest ich dużo więcej to gdzie nie gdzie widać jeszcze kilka różowych kosmyków na mojej głowie. Nie mniej jednak nie pchałabym się w ten biznes mając ciemne włosy. Do testów miałam dwa kolory. Tak jak róż wyszedł całkiem spoko, tak niestety pastelowy niebieski okazał się klapą. Na moich końcówkach dał stalowo-szary efekt i nie wyglądało to zbyt estetycznie, dlatego nawet nie pokusiłam się o zrobienie zdjęcia. Sądzę, że na włosach o barwie platynowy blond efekt byłby odwrotny i wyglądałoby to świetnie. Podsumowując jestem na tak, fajna rzecz za małą kasę i może jej użyć dosłownie każdy, nie przejmując się, że np nie zmyjemy tego przez miesiąc z naszych włosów. 

Koniecznie dajcie znać czy miałyście okazję wypróbować produkt z dzisiejszego wpisu i jak on sprawdził się u Was.
Miłego weekendu!

środa, 16 sierpnia 2017

BOHO


Styl boho to coś co zawsze mnie fascynowało, ale niechętnie po to sięgałam, bo moje poczucie tego stylu nie jest tak wielkie jak rock/grunge. Jednak zapragnęłam tego spróbować i efekt tego widzicie w dzisiejszym poście. Ale jak to ja, nie mogło być zbyt boho, dlatego sukienke obwiązałam w pasie skórzanym paskiem, a na głowę założyłam kapelusz! Sukienka pochodzi z lumpeksu, kosztowała dosyć sporo jak na lumpeks bo aż 30 zł, ale zarówno ja jak i mama znalazłyśmy na nią swój indywidualny sposób noszenia, więc zapewne  ją jeszcze wykorzystamy. Specjalnie dla Was poszukałam sukienek w stylu boho w moim ulubionym sklepie, a swoje propozycje podrzucam Wam na końcu tego posta. Dajcie znać jak Wam się podoba i do następnego :)

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Fire print dress


Wydaje mi się, że aparat wyczuł mój nastrój i spłatał mi figla. W ostatnim czasie dowcipniś robi mi to cały czas. Zdjęcia już nie są takie jak być powinny. Ciągle jest w nich coś nie tak i ciężko mi coś wybrać żeby Wam tu wrzucić, a niestety kasy na nowy sprzęt brak. Dzisiaj swoją premierę ma sukienka z ognistym printem. Bardzo spodobała mi się na stronie internetowej, myślałam, że będzie trochę sztywniejsza i ładniej będzie się układała w "klosz". Oczekiwania, a rzeczywistość. Rzeczywistość bywa okrutna, sukienka jest do kilku poprawek krawieckich, nie układa się w piękny klosz, gniecie jak diabli, a materiał jest strasznie sztuczny. Tak więc nie polecam Wam jej, przy przeglądaniu sklepu omińcie szerokim łukiem! :) 

sobota, 12 sierpnia 2017

Iron Maiden & Top Shop Moto skirt


To, że uwielbiam lumpeksy nikogo nie powinno dziwić. Kiedy mam chwilę czasu zawsze zajrzę do dwóch do których zaglądam od kilku lat. Chciałabym kiedyś pochodzić na łowy w innych miastach, ale gdy jestem chociażby w Poznaniu to jakoś mnie te wszystkie lumpeksy przytłaczają. Zbyt duże, tłoczne i towar jakiś inny. Gdy idę do moich szperaczków wiem gdzie co znajdę, znam każdy ich kąt, wiem co mnie interesuje i nigdy nie trafiam na dużo ludzi, chyba że akurat jest ostatni dzień przed dostawą. Okoła miesiąca temu na dziale męskim znalazłam koszulkę Iron Maiden z wizerunkiem okładki singla "The Trooper" która kosztowała mnie albo 6 albo 7 zł, musiała być moja bo kawałek wielbię miłością dozgonną. Kilka dni temu z kolei trafiłam na spódniczę z Top Shopu z linii Moto, która wyniosła mnie magiczne 7 zł. Zaskakujące jest to że kilka tygodni wstecz przymierzałam dokładnie taką samą w innym lumpeksie i prawie byłam ją skłonna kupić, ale miała zepsuty zamek, a teraz wpadła w moje ręce w stanie idealnym. To już kolejny taki topshopowy łup (wcześniej spodnie "Mom") który cieszy podwójnie, wiedząc że ta sama spódniczka na stronie kosztuje 29 funtów! Tak więc dziasiaj przed państwem taki mój prawie second handowy total look, dajcie znać jak Wam się podoba i miłego weekendu :)

czwartek, 10 sierpnia 2017

Casual ootd


Potrzebujemy chwili wytchnienia, tak jesteśmy skonstruowani. Dlatego nauczmy doceniać się takie właśnie momenty spędzane w otoczeniu najbliższych. Cieszyłam się jak małe dziecko kiedy spędziłam dzień w starym zoo. To był moment takiego mojego wewnętrznego odpoczynku. Zdjęcia zrobiliśmy przy okazji. Jest to prościutki i wygodny zestaw na spacer. Dla mnie w takich momentach liczy się wygoda, co możecie obserwować szczególnie na moim instagramie, gdzie dodaję czasami, a ostatnio coraz częściej zdjęcia swoich codziennych, bądź spacerowych stylizacji. Wszystko z tego zestawu jest Wamm dobrze znane, więc zostawiam Was ze zdjęciami i do zobaczenia niebawem! :)