czwartek, 15 listopada 2018

TEDDY BEAR JACKET


Obiecałam ostatnio więcej koloru i proszę jest! Jesień mnie jakoś zmotywowała i skłoniła do zmian w kolorystyce mojej garderoby. Na długo pewnie nie, ale zawsze to chociaż chwila oddechu od czerni dla Was. Kurtka "teddy bear", która na Instagramie wiedzie prym już drugi rok, była moim marzeniem już w roku ubiegłym. Pierwszy raz zobaczyłam ją na stronie sklepu I.AM.GIA i przepadłam. Ale wiadomo nie te hajsy w portfelu. Koniec końców udało mi się ją kupić w promocji, za jakiś bon rabatowy na zupełnie innej stronie. Spodnie już znacie, łup z Croppa. Do tego, żeby nie było zbyt miśkowo dobrałam koszulkę upolowaną w lumpie. Slipknot znam i słucham, wiem, że Atennas To Hell to nic innego jak nazwa trzypłytowego zbieractwa wszystkiego co najlepsze od tego zespołu, a zarazem hołd składany zmarłemu basiście. Mimo, iż całość została wydana w 2012 roku, nadal pamiętam jak bardzo byłam podjarana, że wszystkie ulubione kawałki będą w jednym miejscu, zapisy z koncertów, nagrania z prób etc. Koniec końców i tak płyt nie nabyłam, ale jest to jeden z takich zespołów, obok których nie przejdzie się obojętnie i które jak się raz usłyszy to przyciągają dalej jak magnes. W dodatku koszulka w 100% w moim guście. Piękna jesień w tle, mam nadzieję, że jeszcze uda się złapać na zdjęciach trochę kolorowych liści i ładnej pogody. Dajcie znać jak Wam się podoba moja kolejna stylówka i do zobaczyska!

poniedziałek, 12 listopada 2018

BLACK AUTUMN


Miło zaczynać tydzień od wolnego poniedziałku. Od razu żyje się lepiej. Człowiek się wyśpi, naje porządnie i w dodatku pogra w Monopoly, zrobi jakieś zdjęcia i uporządkuje swój plan tygodnia. Piękna rzecz, proszę o więcej takich dni! Co do zestawu - jestem skazana na czerń, ale sama siebie na nią w sumie skazałam. Nic nie poradzę, że czuję się w niej najlepiej. Ale obiecuję i ogłaszam, że następne posty obejdą się bez większej ilości czerni - słowo honoru. Wszystko co dzisiaj widzicie to takie "nic nowego". Spodnie z Bonprix'u to taki element, z którym jeszcze trochę pokombinuje, no bo przecież na dwóch stylizacjach z ich udziałem pokazanych tutaj się skończyć nie może. Dalej już nic mówić nie będę, bo wszyscy wszystko widzą. Dajcie tylko znać, gdzieś w komentarzu jak Wam się podoba mój look i do następnego :) 

czwartek, 8 listopada 2018

BOTTLE GREEN


Tegoroczna jesień zaskoczyła chyba wszystkich. Z jednej strony powód do radości, z drugiej niekoniecznie. Zegar tyka, a kalendarz odlicza dni do zakończenia stażu. Nie sądziłam, że tak szybko zleci mi 8 miesięcy. Aktualnie jestem na etapie martwienia się co dalej ze mną będzie, czyli witaj czasie refleksji nad moją skromną osobą. Pozbierałam się po utracie wszystkich zdjęć z Instagrama, dodałam już coś nawet na swój profil, jednocześnie zapraszam Was do odwiedzenia mnie tam - IG UNCARO. Będzie mi bardzo miło ugościć Was u mnie! Co do dzisiejszego zestawu prostota jaka chyba ostatnio towarzyszy mi, podczas gdy mam wyjść z domu, a nie chce mi się ubierać. Wtedy zdecydowanie wybieram taki minimalistyczny kamuflaż. Tym razem postawiłam na butelkowo-zielony sweter z wycięciem, ramoneskę, czarne rurki i botki. Czyli klasyk. Dodając do tego kolorowe liście, trochę słonka i park - witaj w raju! Dajcie znać jak Wam się podoba mój look i do zobaczyska :)

poniedziałek, 5 listopada 2018

MONDAY STREETWEAR


Osobiste upadki odeszły ode mnie. Niestety teraz powróciły z ogromnym polem rażenia. Jako swój pierwszy osobisty upadek tego tygodnia, uważam to co się stało z moim Instagramem. Mianowicie straciłam wszystkie zdjęcia, które dodawałam na przestrzeni jakiegoś czasu. Smutne i nieodwracalne. Ale pisałam o tym na moim story na IG, także przez jakiś czas info jeszcze będzie istniało. Ja niestety ale muszę zaczynać tworzenie swojej historii w tym serwisie od nowa. Co do stylizacji. Miał być streetwear i jest ale na mój sposób. Czapka (jak mój chłopak skwitował 'Mietek od węgla'), do tego kraciasta koszula i katana jeansowa + do wszystkiego szorty, rajtki, zakolanówki i buciory. Jako dodatek wybrałam także czarny plecak skórzany marki Black Sheep. Mam już od nich łącznie 3 plecaki.  Powiem jedno, jeszcze się nigdy na tych plecakach nie zawiodłam. Oprócz tego, że są mega pojemne, są bardzo dobrze wykonane i stosunek jakości do ceny jest odpowiedni. Moje plecaki przeszły ze mną bardzo dużo i każdy mogę polecić z czystym sumieniem. A sami wiecie, że moja miłość do plecaków jest ogromna. Ale w tym poście prezentuję Wam też drugą nowość - koszulke z RockMetalShop, która jest prezentem od mojego chłopaka, a wiadomo, że RMS szanuję, bo w końcu bez tego miejsca nie byłoby Stefana. Także pozostaje na etapie wielkiego love i uciekam spać. Dajcie znać jak Wam się podoba moja kolejna stylizacja!

niedziela, 28 października 2018

WOLF GIRL.


Bardzo pechowa typiara - zdanie które opisuje mnie w stu procentach. Bo czy pechem nie można nazwać ciągu zdarzeń: wolny weekend - plan żeby zrobić zdjęcia - deszcz? Dzisiaj czatowaliśmy ponad 20 minut w aucie na parkingu, aż przestanie padać, żeby zrobić sesję do posta. Później, gdy deszcz nie ustawał pojechaliśmy na kawę, ale i tak jak już dotarliśmy znów na miejsce kropiło, a później się rozpadało więc uciekaliśmy szybko do samochodu. Tak to oto powstały sobie zdjęcia, które możecie zobaczyć tutaj. Brawa dla nas, bo nie było lekko. Świadczy o tym nie tylko rozwiany i mokry włos. Jako tło i rekwizyt posłużył motocykl Lecha, pomnik zdobiący miasto Opalenica - miejsce budowy pierwszego polskiego motocykla, którym jest właśnie Lech. 
W kwestii stylizacji natomiast nie znajdziecie tutaj nic odkrywczego. Kurtka z frędzlami, która miała już 5 minut na tym blogu (co najlepsze, tamte zdjęcia także zostały zrobione w Opalenicy). Spodnie to łup z letniej wyprzedaży w Croppie. Natomiast koszulka... Tutaj się muszę trochę rozpłynąć. Pierwszą taką koszulkę kupiłam w lumpie, niestety była poplamiona i wycięłam w niej rękawy i kołnierzyk tak, że powstał z niej tank top. Drugą przywiozłam z ACM w tym roku. Trzecia natomiast, którą prezentuję Wam dzisiaj pochodzi ze strony RockZone. Sami wiecie, że mam hopla na punkcie wilków, jednego nawet mam wytatuowanego, ale o tym wszystkim już pisałam. Gdy zobaczyłam tę koszulkę to była miłość od pierwszego wejrzenia. Nadruk znajduje się po obu stronach, z przodu kolor, tył czarno-biały i co najważniejsze jest dobrej jakości, więc tak szybko się nie skruszy w praniu. Sama koszulka wykonana jest z bawełny, bardzo fajnej w dotyku. W dodatku cena też jest kusząca, bo za 70 zł dostajemy koszulkę z  dwustronnym nadrukiem co jest bardzo spoko ceną, patrząc jak niektóre sklepy życzą sobie za takie cuda od 90 złotych w górę. Na stronie sklepu znajdziecie wyselekcjonowany asortyment i marki, których nie oferuje żaden inny sklep online, czy też takie które w kraju dostaniecie w niewielu miejscach. Uważam, że warto zapoznać się z ofertą sklepu, bo mają jak sami widzicie dobrze wypoziomowane ceny, a trochę siedzę w temacie, więc wiem, że jest naprawdę spoooko. Dajcie znać jak Wam się spodobał mój look, co sądzicie o koszulce, no i oczywiście o samych zdjęciach! Wspaniałego tygodnia dla Was :)