niedziela, 25 czerwca 2017

FIRST SUMMER DAYS


Czas drobnych, jak i tych większych zmian nadchodzi. Tydzień pozostał do końca miesiąca i połowa roku za nami. Jednocześnie skończy się staż i pewien okres w życiu który minie z dniem odbioru wyników maturalnych. Teraz uciekam delektować się niedzielą w terenie i zostawiam Was z prościutkim zestawem. Dajcie znać jak Wam się podoba! :) 

piątek, 23 czerwca 2017

WHAT IS MY STYLE?


W mojej  głowie kłębi się od kilku dni myśl, która nie daje mi  spokoju. Doszłam do wniosku, że to całe minimalistyczne podejście do tematu ubiernia, kompletnie zgubiło mnie, taką mnie sprzed jakiegoś czasu. Nie żeby coś, bo cały ten biznes kompletowania szafy spójnej i właśnie minimalistycznej jest ok, ale czy to na pewno jestem ja? Taka stuprocentowa ja? Odeszłam od moich grungowo-rockowych zestawów i przez ostatnie pół roku pokazałam ich może 4, jak nie mniej. A przecież ja taka byłam, total black, ćwieki, podartusy czy rockowe koszulki od zawsze stanowiły mój świat. I teraz stoję przed ogrmnym dylematem. Bo niby lubię te paski, proste formy i uniwersalizm, ale jednoczęśnie moje serce bije szybciej kiedy widzę zestawy serwowane przez ulubione instgramerki preferujące modę grunge/rock/punk. Jestem w kropce, może ktoś coś doradzi? 

czwartek, 22 czerwca 2017

NOVA KOSMETYKI - Krem do stóp GO Cranberry


Stopy to element ciała o który powinniśmy dbać w sposób szczególny. To w końcu na nich przemierzamy świat, to dzięki nimi codziennie się poruszamy z punktu A do punktu B. To one odpowiadają za prowadzony pojazd etc. Często katujemy je złym doborem obuwia, albo znęcamy się nad nimi (szczególnie kobiety) chodząc cały dzień na szpilkach. Dlatego, pomimo iż często się o nich zapomina w kwestii dbania, powinniśmy zapisać sobie na karteczce w widocznym miejscu "codzienne spa dla stóp". Dzisiaj chciałabym pokazać Wam produkt, który pomógł mi zwalczyć pewien problem.

środa, 21 czerwca 2017

CAMI BLACK ROMPER


Kombinezony powoli wypierają z użytku sukienki, jeśli chodzi o letnie stylizacje. Są na tyle wygodne i lekkie, a także oryginalne, ponieważ teraz znajdziemy w ofertach sklepów ten element garderoby o różnych krojach i "dekoracjach". Ja uwielbiam je za to, że nie muszę się przejmować tym, że wiatr poderwie mi kieckę do góry i odsłoni majtki, bo kombinezon to takie spodenki z topem tyle, że połączone. Jedynym ich minusem jest chodzenie do toalety, ponieważ trzeba ściągnąć cały żeby skorzystać. Ja mam w swojej szafie jeden, kupiony na giełdzie w Poznaniu około 2 lata temu i przechodziłam w nim najgorsze upały. Ten z dzisiejszych zdjęć to nowość z jakiejś chińskiej stronki, którą podlinkuje Wam na dole. Wybrałam go dlatego, że jest czarny! I tak naprawdę jest mega prosty i ładnie uzupełnia go biały haft. Materiał w dotyku jest jak krepa i na niedzielny upał sprawdził się znakomicie, bo faktycznie jest przewiewny. A co do obuwia, tak wiem lepiej by wyglądały sandały, albo jakieś rzymianki, ale niestety nie posiadami i muszę się za czymś fajnym rozejrzeć. Może Wy mi coś polecicie? Dajcie znać jak Wam się podoba zestaw i zdjęcia :)

wtorek, 20 czerwca 2017

ORIENTANA - Naturalny peeling to twarzy papaja i żeń-szeń indyjski


Ten kto zmaga się z cerą problematyczną, wie jak trudno znaleźć kosmetyki, które będą w pełni nas zadowalały i były w 100% skuteczne. Wielokrotnie nietrafione kosmetyki lądowały na półce i czekały na swoje kolejne 5 minut, które nigdy nie nadchodziły, lub zostały zdenkowane, byleby tylko się ich pozbyć. Kiedy w moim mieście otworzyła się Mydlarnia Grodziska wiedziałam, że muszę tam zajrzeć, ponieważ skończył mi się peeling to raz, a dwa zachęciła mnie krótka reklama na fejsie dotycząca oferty w pełni naturalnych kosmetyków. Odwiedziłam, zakupu dokonałam i zaczęłam testować. Chciałam opinią podzielić się z Wami już wcześniej, aczkolwiek goniły mnie inne zobowiązania. Uważam, że wyszło to jednak na dobre, ponieważ poznałam jeszcze lepiej produkt, który niestety już jest na wykończeniu. 

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Next maxi dress


Chciałabym powiedzieć, że to już ostatnia sukienka w mojej kolekcji, którą Wam pokażę. Niestety to nie ostatnia, przekonałam się do maxi sukienek, szczególnie do tych bardzo zwiewnych. Ta z dzisiejszego wpisu nie jest co prawda długa do samej ziemi, ale ma swój urok. Zabudowany przód i pięknie odkryte plecy to strzał w 10! Do tego kwiatowy wzór na czarnym tle, który postanowiłam przełamać oczywiście moimi kobaltowymi klapeczkami. Całość uzupełniłam srebrnym zegarkiem Timex, chokerem z perełką i starymi okularami aviatorkami. Na ustach nowość w mojej kolekcji - NYX Lip Lingerie w odcieniu Embellishment. Dajcie znać jak podoba Wam się całość. Miłego poniedziałku!

sobota, 17 czerwca 2017

BIKE OOTD


Zdarza Ci się kupić w lumpeksie coś w swoim stylu, ale po powrocie do domu nie wiesz już z czym to połączyć? Brawo, trafiłaś/eś do grona największej elity łowców lumpeksowych. Mi zdarza się to co 10 wyjście do second handu. Spodenki z dzisiejszego wpisu kupiłam zimą, za dosłownie groszowe sprawy. Leżały tak samotnie w koszu z szalami i chustami. Kiedy je wypatrzyłam od razu wiedziałam, że je wezmę, bo już kiedyś przypadły mi takie do gustu, ale nigdzie nie mogłam znaleźć idealnego modelu. Szorty w bieliźnianym stylu okazły się być dla mnie jednak trudne do ogrania. Do zwykłego t-shirtu wyglądały ok, ale to nie było to. Zamówiłam więc z jakiejś chinskiej stronki koszulę, o którą się obawiałam i to bardzo. Jak się okazało koszula nie jest wcale taka zła, 100% bawełny, lekko prześwituje, ale za to strasznie się gniecie. I to właśnie ta opcja z połączenia szortów i koszuli podoba mi się najbardziej! Aczkolwiek pewnie niebawem spróbuję stworzyć podobny zestaw ale z jakimś fajnym rockowym t-shirtem. Dajcie znać jak Wam się podoba całość :)

czwartek, 15 czerwca 2017

Bikini na lato 2017


W swojej szafie od kilku lat posiadam bikini kupione w Sinsay za niecałe 60 zł. Miałam je na sobie może z 10 razy. Niestety nie mam okazji go używać, albo po prostu unikam takich okazji. Śnieżnobiała karnacja skutecznie odstrasza mnie od wychodzenia do ludzi, a poza tym lubię jak taka jest. Opalenizna jest dla mnie obcym tematem i tak jest ok. Jak mi się w weekend nochal opalił to była tragedia, bo już mnie szalg jasny trafia, że coś naruszyło moją "alabastrową strefę komfortu". Tym razem zdecydowałam się na zamówienie strojów online z chińskiej strony. Jakie są moje wrażenia? Zapraszam do dalszej części wpisu!

środa, 14 czerwca 2017

FLORAL PANTS


Mały skwer w równie małym mieście, a ja mam w sobie tyle strachu żeby zrobić w takim miejscu zdjęcia. Ludzie myślą, że takie rzeczy przychodzą mi łatwo, że po prostu staje, robię kilka fot i uciekam w dalszą drogę. Niestety tak nie jest. Wbrew temu wszystkiemu dalej robię to co lubię i staram się przemóc do miejskich sesji. Tym razem znów prosto i wygodnie. Zwykły top w "łódkę", przewiewne spodnie w kwiaty i moje chabrowe cudeńka. Zestaw idealny na ciepły dzień i spacer po ulubionych uliczkach ze wspaniałymi osobami u boku!

poniedziałek, 12 czerwca 2017

SHORT STORY


Szorty, crop topy i espadryle - lato w pełni, śmiem rzec. Oczywiście bytowanie w takich temperaturach sprawia, że najchętniej wjechałabym na Antarktydę. Chęci do życia zero, ale na pozostanie w domu aż tysiąc. Niestety czy się chce, czy nie z domu wyjść trzeba. Weekend spędziłam na tyle aktywnie, prawie cały czas na zwenątrz, co zaowocowało czerwonym jak burak nosem i czołem oraz kilkoma plackami w podobnym kolorze na ciele. Spędziłam ten czas w różnych miejscach, poznałam wielu ciekawych ludzi, będąc przy tym tak odrobinkę tylko w pracy. Coraz bardziej jestem przekonana, że bycie dziennikarzem to  jest faktycznie to co w życiu chcę robić i co będę robić za wszelką cenę!

sobota, 10 czerwca 2017

Street style: Summer dress


Ja - stanowczy przeciwnik sukienek znów się w nich pokazuję. Ale cóż... Nadal uważam, że spodnie są lepsze, ale czasami jest tak ekstremalnie gorąco, że decyduje się na kiecki. Ta którą mam na sobie na zdjęciach to łup mojej mamy z lumpeksu. Wiadomo SH górą! Nie jest to jednak typowa sukienka. Jest to bardziej narzutka którą możecie założyć po opalaniu na strój kąpielowy. Kombinowałyśmy długo z mamą co  nią zrobić, tk aby można było założyć ją na co dzień. Zbawienna okazała się halka spod mojej studniówkowej sukienki. Uważam, że sukienka świetnie odnalazłaby się na festiwalach w zestawieniu z jakimiś ciężkimi butami, kamizelką etc. Mój zestaw nastomiast jest bardziej kobiecy, ulubione botki i dodatek w postaci torebki (chociaż wiecie, że unikam ich jak ognia, bo ich po prostu nie lubię, albo nie znalazłam jeszcze idealnej).

czwartek, 8 czerwca 2017

CLASSY & COBALT MULES


Intensywne dwa dni pracy przy komputerze za mną. Jeszcze jutro i  weekend, który spędzam tym razem w terenie. Dzisiaj post chciałam sobie odpuścić, ale sami wiecie, nie mogłam. Weszłam w rytm dodawania postów min. co 2 dni, dlatego ciężko byłoby mi odłożyć teraz laptopa i zostawić to na później. Chciałam poprawić swoją systematyczność i wszystko idzie jak na razie w dobrą stronę. Zestaw który prezentuję to nic innego jak klasyka w najprostszym wydaniu. Spodnie mieliście okazje oglądać niedawno na blogu, tak mi przypadły do gustu, że najchętniej cały czas bym w nich śmigała. Biała koszula z "ćwiekami" to element garderoby z gamy tych basicowych, urozmaiconych w taki sposób aby pasowała i do oficjalnych zestawów, jak i do codziennych. Nowością w mojej szafie są klapki typu mules, które dorwałam na DeeZee, bardzo okazjonalnie. Z początku nie byłam do nich przekonana, ale -30% od ceny regularnej przeważyło szale tej wagi. Chciałam czarne, nawet bardzo. Gdzieś tam w głowie chodziły mi te kobaltowe i ostatecznie to właśnie piękny, nasycony niebieski kolor trafił w moje ręce i na moje stópki. Dajcie znać jak Wam się podoba!

wtorek, 6 czerwca 2017

PALE QUEEN


Mam w sobie taką wewnętrzną hipiskę, ale tylko taką malutką. Czasami krzyczy do mnie, że mam wyciągnąć z szafy lenonki, założyć na rękę sznur koralików, czy jakieś zwariowane ubrania. Ale ja się nie daję! Gdyby spojrzeć na to z innej strony, lubię eksperymentować, stąd dzisiejsza sukienka w bardzo pastelowym kolorze. Eksperyment co nie miara, bo ja taki bladzioch i pastele - to nie może się udać. Jednak wspaniałe tło do zdjęć, sprawiło, że jednak mój koloryt skóry nie zlał się z sukienką, a słodkie okulary serduszka wprowadziły lekko hipisowskiego klimatu. Taki mały prezent, co byście nie myśleli, że tylko w czerni śmigam :)

niedziela, 4 czerwca 2017

BASICS


Staję się monotonna do granic możliwości. Niedługo pewnie ktoś napisze wprost, że jestem nudziarą jeśli chodzi o wybór ubrań, czy barw. Cóż ja za to mogę, że mi tak wygodnie? Robiąc porządki na półce w moich rękach przewijały się tylko czarne t-shirty i pasiaczki. Tak więc, stwierdzam, że faktycznie jestem trochę nudziarą. Powoli, powoli aż do grudnia liczę na wyeliminowanie z mojej szafy rzeczy które ewidentnie do mnie nie pasują, chcę ujednolicić to wszystko, tak aby przestać przejmować się rzeczami zbędnymi. Wracając jednak do dzisiejszych zdjęć mojego zestawu, luz, wygoda i prostota - to te trzy słowa świetnie oddają jego charakter. Pasiasty t-shirt założony tył na przód, ponieważ strasznie podobają mi się głębokie dekolty na plecach oraz spodnie, które na stronie wyglądały jak dresowe, aczkolwiek w rzeczywistości są z bardzo grubego, ciężkiego do określenia materiału. Dużo uśmiechu na nadchodzący poniedziałek i trzymajcie za mnie kciuki, za staż który zaczynam od jutra! 

piątek, 2 czerwca 2017

BLACK MAXI DRESS


Ostatnio zajrzałam na listę obserwowanych przeze mnie blogów i niestety doznałam szoku. Większość z lepiej poczytynych blogów z okresu 2013/2014 już nie istnieje, a ich autorki wycofały się z social mediów raz na zawsze. Pamiętam jak podziwiałam wspaniałą jakość zdjęć, bo dziewczyny mogły już nawet w 2011 czy 2012 pozwolić sobie na lepszy sprzęt. Ja wtedy działałam na innym blogu, starą cyfrówką i dużo przerabiałam żeby chociaż trochę im dorównać. Stary blog poszedł w niepamięć, na ponad rok jak nie dłużej zrezygnowałam z działaności w internecie, żeby wrócić i być tu gdzie jestem. Na blogu, który jest moim małym dzieckiem i w którego wkładam dużo czasu, energii bo po prostu lubię to co robię. Nie mniej jednak przykro mi, że tyle osób się wycofało, bo były to naprawdę wartościowe blogi, a teraz nawet nie można cofnąć się do nich i poczytać starych wpisów, bo ich po prostu nie ma.

środa, 31 maja 2017

STRIPES, STRIPES...


Kiedy z głośników płynie Tycho i jego album "Dive" nie potrzebuję niczego innego. Myślę wtedy tylko o przyjemnych rzeczach, którch doświadczam każdego dnia, z uśmiechem wspominam wszystkie minione chwile. To wszystko daje mi spory komfort, bo wiem, że znów mi się coś udało i że jeszcze wiele przede mną. Odrzucam złe emocje i czuję się poprostu dobrze. Wiecie dlaczego Wam o tym mówię? Bo każdy z Was powinien znaleźć w swoim życiu odrobinę czasu, aby zastanowić się, czy czujecie się szczęśliwi. Kilka minut, ze świetną muzyką potrafi rozwikłać wszystkie wątpliwości. Ja wiem, że potrafisz to zrobić i zdecydować o swoim szczęściu, Ty i tylko Ty, a nie Twoja rodzina czy znajomi. 
Zostawiam Was ze zdjęciami poczynionymi w ubiegły weekend, na balkonie naszego pensjonatu w którym się zatrzymaliśmy. Totalny reset nad jeziorem w Boszkowie był nam zdecydowanie potrzebny! :)

poniedziałek, 29 maja 2017

DRESS LIKE A SHIRT


Koszulowe sukienki były kiedyś obiektem moich marzeń, aczkolwiek zawsze bardzo podobała mi się klasyka czyli takie w wersji białej, czarnej lub jasno niebieskiej. Czasami zwracałam uwagę na jakieś we wzory głównie związane z kropkami, paskami lub kratą. Tym razem przepadłam kiedy zobaczyłam sukienkę z dzisiejszego wpisu. Na stronie widniał napis "100% cotton" co skutecznie zachęciło mnie do złożenia zamówienia. Rzeczywistość jednak bywa bolesna. Pomimo tego, że sukienka ma piękny krój i te cudowne hafty, w dotyku wcale nie przypomina bawełny. Pomimo tego, że jest tak śliczna, gniecie się niemiłosiernie, a zwykłe żelazko nie dawało sobie z nią kompletnie rady. Dlatego te wszystkie zagniecenia, starałam się ale nie wyszło. Sukienka sama w sobie ma bardzo grzeczny charakter, który ja postanowiłam przełamać szpilkami z ćwiekami. Dało to całkiem fajny, moim zdaniem efekt, aczkolwiek ocenę pozostawiam Wam i obiecuję, że następny post już nie będzie taki "elegancki" :) 

sobota, 27 maja 2017

LADIES SUIT | Alternatywa dla standardowych garniturów


Zdecydowanie lubię eleganckie zestawienia, czuję się w nich dobrze, aczkolwiek czasami wydaje mi się, że są dla mnie zbyt poważne. Nie jest to coś co chętnie nosiłabym na co dzień, ponieważ nie nadaję się do pracy w korporacji, pomimo zdobytego dotychczas wykształcenia (technik organizacji reklamy - zawód korpo zdecydowanie!). Jestem osobą dla której siedzenie za biurkiem jest uciążliwe, więc liczę na jakąś fajną pracę gdzie będę mogła się wykazać i spędzać czas raczej w inny sposób niż siedząc. Ale, ale... Czerwiec upłynie mi na stażu w gazecie, więc w sumie będę mogła sprawdzić czy siedzenie 8h za biurkiem jest faktycznie takie złe. A co za tym idzie, będę też musiała nosić eleganckie mundurki, dopasowując się tym samym do dress codu firmy. Wydawało mi się, że w mojej szafie nie brakuje już niczego, ale brakowało zdecydowanie spodni w lekko garniturowym kroju i czarnej marynarki. Klasyka, klasyką, ale lubię też urozmaicenia, dlatego spodnie wybrałam z printem, a marynarkę z ozdobnym wykończeniem w formie koralików przy rękawie. Zdjęcia zrobiliśmy w miejscu, w którym kiedyś się zakochałam i chętnie do niego wracam, więcej informacji na końcu posta!

piątek, 26 maja 2017

Life Just Loves Yourself


Life Just Loves Yourself
Piękna bielizna, która kobieta jej nie kocha? Ja zawsze stawiałam na proste modele, za niewielkie pieniądze dostępne w sieciówkach czy miejskich sklepikach. Do szczęścia niewiele mi potrzeba. Każdego dnia zachwycałam się jednak unikatowymi wyrobami bieliźnianymi prezentowanymi oczywiście na Instagramie. Tysiące inspirujących zdjęć, przepięknych dziewczyn w równie pięknej bieliźnie. Podziwiałam je za odwagę pokazania ciała, jakże idealnie wyrzeźbionego i opalonego. Każda z nas jest inna i każda z nas powinna kochać swoje ciało takim jakie ono jest, a jeśli pragniemy żeby było lepsze, wystarczy odrobina chęci i samozaparcia. Jeśli chodzi o mnie, to na przestrzeni lat moje ciało znacznie się zmieniło. Kiedyś chuda w tak dużym stopniu, że kilka kg w górę, to było marzenie. Po wizycie w szpitalu dwa lata temu, gdzie ważyłam 50 kg, aż do teraz pokonałam drogę 4 kg na plus. Jestem z siebie dumna, moje samopoczucie się w jakimś stopniu poprawiło i akceptuję siebie. Każda z nas powinna. Kiedy poznałam filozofię marki PPZ.COM i ich hasło, głoszące idee pokochania siebie, tak aby pokazać siłę kobiecego uroku, wiedziałam, że to jest to. PPZ to marka działająca w Michigan w USA, której zadaniem jest połączenie komfortu i delikatności tak aby dopasować się do naszego ciała. Ja pełna obaw, czy uda mi się to wszystko pokazać w taki sposób jakbym chciała, podczas zdjęć byłam tak speszona jak małe dziecko. Strach który było widać w moich oczach i to jak mnie to wszystko paraliżowało, obawiając się jak zostanę odebrana przez Was. Mam jednak nadzieję, że wszystko Wam się spodoba, bo naprawdę starałam się wszystko ograć w delikatny sposób.

środa, 24 maja 2017

DAISY DRESS


Jeszcze nie tak dawno marudziłam na słońce i wysokie temperatury, a dzisiaj pogoda sprawiła mi psikusa. Wiecie dlaczego narzekam na słońce? Bo kiedy wychodzę na dwór z tą moją alabastrową cerą, ono się po prostu chowa, bo konkurencja w tym temacie jest za wysoka. Dlatego wybaczcie, proszę, że w tak świadomy sposób krzywdzę Wasz wzrok swoim bladym ciałem. W ostatnich dniach obserwuję na Instagramie rozkwit niektórych marek zarówno polskich, jak i międzynarodowych i wypatruję perełek, które pokazują, abym i ja mogła pokazać Wam trochę mojego spojrzenia na interpretację światowych trendów. Marka, która zdecydowanie mnie zachwyciła to Realisation Par. W swojej ofercie posiadają przepiękne letnie sukienki, z falbaną przy dekolcie i różnorakich wzorach typu gwiazdki, kwiatki, czy stokrotki! Niestety koszt takiej sukienki to aż 180 $. Mnie nie stać na takie cuda wianki, więc kombinuję ile wlezie, a wtedy z pomocą przychodzą lumpeksy. Chociaż sukienka ze zdjęć nie posiada falban, to jest w stokrotki i ma ciekawy detal w postaci wycięć w okolicy tali. Kiedy kupowałam ją późną jesienią za symboliczne 5 złotych, wiedziałam że będzie świetnym kompanem na cieplejsze dni, nie przeszkadzał mi nawet rozmiar 40. Dajcie mi koniecznie znać co sądzicie na temat tego zestawu i do następnego! :) 

poniedziałek, 22 maja 2017

White-Red stripes


Cześć i czołem po krótkiej przerwie! Wszem i wobec ogłaszam, że walki maturalne mam już za sobą. Teraz pozostaje tylko czekać na wyniki pisemnych i koniec pewnego etapu. Ale jak to mówią, coś się kończy, a coś się zaczyna. Ostatnio w Poznaniu weszłam do Terranovy i moim oczom ukazał się od dawna już poszukiwany t-shirt w biało-czerwone paski (albo w czerwono-białe, jak kto woli). Szybkie sprawdzenie składu - 100% bawełna, atrakcyjna cena 29,90 i Łukasz, który w ramach nagrody za moje bycie dzielnym pacjentem stwierdził, że bierzemy. I tak odkreślam kolejną rzecz z listy must have. Tak więc jeśli szukacie takiego t-shirtu polecam odwiedzić właśnie Terranove. No i jeszcze jeden element, który trochę mi potowarzyszy w przyszyłych postach, ale mam nadzieję, że Wam nie przeszkadza, mowa oczywiście o foli. W końcu spełniłam też kolejne małe, pragmatyczne marzenie i się znów dziabnęłam, ot co!

czwartek, 18 maja 2017

BLACK & ROSES


Hafty zawładnęły światem mody w rewolucyjnie szybkim tempie. W sieciówkach oraz popularnych sklepach internetowych znajdziemy wszelkiego typu topy, t-shirty, jeansy, katany właśnie z haftowanymi motywami lub takowymi naszywkami. Mi osobiście ten trend przypadł bardzo do gustu, dlatego zamówiłam sobie w ramach jednej ze współprac właśnie taki top z motywem różyczek. Jest to chyba najlepsza część z całego 3 elementowego zamówienia. Miły w dotyku, dosyć mięsisty materiał i dobrze zamocowana aplikacja w dodatku za dosłownie śmieszną cene bodajże 4 $. Oczywiście połączenie które pokazuje musiało być "drapieżne" i lekko w stylu moich ukochanych, rockowych lat 80, dlatego całość dopełniają rajstopy kabaretki, tym razem z mniejszymi oczkami! Dajcie znać jak Wam się podoba całość i do następnego!

wtorek, 16 maja 2017

TOTAL BLACK


Witajcie we wtorek! Czas nie jest moim sprzymierzeńcem, a i pogoda robi sobie ze mnie żarty. Ostatki matur, coraz więcej wolnego czasu. Cóż ja ze sobą pocznę? Dzisiaj przychodzę do Was w wersji total black, czyli standard + rockowe zabarwienie stylizacji = Caaaała ja! Wszystko oprócz koszulki jest Wam doskonale znane. Koszulka miała być sukienką, ale jak na nią jest za krótka. Urzekło mnie wycięcie przy szyi, motyw i ozdoba w postaci agrafek, aczkolwiek bluzka materiał ma dosyć przyjemny w dotyku, niestety nadruk nie jest najlepszej jakości  przez co szybko popęka i straci swój urok. Pokombinowałam również ze zdjęciami, miały być zgaszone i dodałam trochę szumów, żeby podkreślić charakter stylizacji. Mam nadzieję, że u Was to wszystko wygląda tak dobrze jak u mnie na moim starym Lenovo :)

niedziela, 14 maja 2017

OOTD | 14.05.2017


Późnym wieczorem wrzucam dla Was posta z bardzo prostą, casualową stylizacją. Taki zestaw miałam na sobie wczoraj w kinie, ale można dostosować go do różnych okazji, poprzez zmianę jego elementów. Tutaj prezentuję Wam koszulę mgiełkę z detalem w postaci ćwiekowanych krzyży, najnowszy nabytek z lumpeksu! Do tego moje ulubione, oklepane jeansy z Housa i wiązane balerinki. Na ustach oczywiście nie mogło zabraknąć mojej ukochanej czerwieni. Zdjęcia zrobiliśmy na szybko, po tym gdy nasze miasto opanowały deszczowe chmury. Życzę Wam aby poniedziałek był słoneczny i duuużo uśmiechu :)

piątek, 12 maja 2017

CULOTTES PANTS


Okiełznanie "kulotów" to w moim przypadku chyba rzecz niemożliwa. Trudny fason tych spodni, sprawił że leżały przez długi czas w mojej szafie i kiedy już się zdecydowałam je założyć mam co do tego mieszane uczucia. Jeszcze aparat zaczął wariować i kompletnie nie łapał ostrości :/ Czekają mnie chyba poważne wydatki w niedalekiej przyszłości. Zostawiam Wam zdjęcia do oceny i życzę miłego dnia!

wtorek, 9 maja 2017

LIVE FAST


Hit Instagrama w końcu trafił do mnie - mowa tutaj o rajstopach z mega dużymi oczkami, przeważnie zwanymi kabaretkami. Od razu wiedziałam, że moja głęboko ukrywana, wręcz na siłe natura znów znajdzie swoje ujście. Wielkrotnie pisałam co mi w dusz gra, na czym zostałam wychowana i jak mi tęskno do glanów, ale jednocześnie tłamszę to w sobie, ponieważ przez ostatnie kilka lat musiałam być elastyczna jeśli chodzi o stroje. Teraz już nie muszę, chociaż pewnie i tutaj pojawiłyby się głębsze dygresje, że ktoś mógłby w końcu powiedzieć - "Określ się dziewczyno, bo robisz zamęt, jesteś albo minimalistką, albo buntowniczką, nie ma nic pomiędzy". A właśnie, że jest - Ja! Ja jestem pomiędzy, czasami jestem taka, a czasami inna, ubieram się jak chcę i kiedy chcę i dobrze mi z tym! Dzisiejszy zestaw który prezentuje to dosyć duża inspiracja latami 80, czyli lat najbardziej owocnych dla rozwoju licznych subkultur i ich późniejszej kultywacji aż do czasu teraźniejszego. Jak głosi napis na sukience "Live fast...", a  ja od siebie dodam, nie patrz na innych i rób to co pozwala Ci na szczęście!

niedziela, 7 maja 2017

COZY SUNDAY


Cześć i czołem! Pomiędzy maturkami wpadam do Was z takim luźnym zestawem. Nic odkrywczego, ale ja tak lubię. Czasami zaskakuję, więc powiem Wam w sekrecie, że następny post już takim zwyklaczkiem nie będzie. Zwykłe jeansy które już tutaj nie raz pokazywałam, trampki i oversizowy sweterek/bluza z kapturem. Ostatnia z wymienionych rzeczy jest nowym nabytkiem, który przywiozła do domu moja mama prosto z Cropp'a. Trzymajcie jutro za mnie kciuki - przede mną angielski ! :)

środa, 3 maja 2017

BELL SLEEVE


Ostatni dzień majówki trwa w najlepsze. Ba! Już prawie się kończy. Od jutra zaczynie się Armagedon. W moim przypadku potrwa do 19 maja, ale nie bójcie nic, blog będzie uaktualniany conajmniej co dwa dni. Dzisiaj prezentuję Wam zestaw w moich ulubionych barwach, który jest zarówno elegancki, jak i też bardzo codzienny, wystarczy wtedy zmienić buty na obcasie na trampki, czy baleriny i zamiast małej torebki wziąć jakąś większą. Bluzkę kupiła moja mama, mnie urzekły zdecydowanie rękawy! Ten typ rękawa, czyli dopasowany do łokcia, luźniejszy, rozkloszowany w dalszej części podbił sieciówki i zdobył uznanie wielu minimalistek na całym świecie. Koszule, basicowe bluzki czy coś bardziej eleganckiego z takim ozdobnym rękawem pozwala na dopasowanie do wielu różnych stylizacji. Moja propozycja, którą dzisiaj pokazuje jest prosta i według mnie może stanowić zestaw idealny dla maturzystki i tak też zamierzam się w tym okresie nosić! 

poniedziałek, 1 maja 2017

HELLO MAY


Witajcie w maju! Ciężko mi przechodzą te słowa przez gardło, ale tak, to już ten maturalny czas, który do niedawna był tak odległy. Aura pogodowa trochę nam się poprawia, przez co mogę zacząć pokazywać Wam trochę lżejsze zestawy. I tak maj witam nie w spodniach, a w sukience! Cudeńko, które mam na sobie upolowałyśmy z mamą w lumpeksie, razem z dużą ilością innych rzeczy typu kaszmirowe i wełniane szaliki (które mam nadzieję odejdą już w niepamięć) czy proste t-shirty. Historia tej sukienki jest jednak dużo bardziej skomplikowana, gdyż zanim ją kupiłyśmy to byłyśmy w lumpeksie 3 razy. Przeglądając wieszaki nie zauważyłyśmy jej. Za to trafiła na nią inna Pani. Krążyłyśmy wokół tej kobietki dobre pół godziny. Odpuściłyśmy, by za jakąś chwilę wrócić do lumpka i tak dwa razy. Gdy poszła przymierzyć to w głowie obie prosiłyśmy, żeby jednak na nią nie pasowała i nasze prośby zostały wysłuchane. Babeczka sukienkę odwiesiła, moja mama ją pacnęła i do przymierzalni, by za chwilę dumnie pójść do kasy! Poszczęściło się. Bardziej niż mi, na sukience zależało mamie, aczkolwiek chętnie będę ją zakładać na jakieś okazję, gdy będę chciała na chwilę zdradzić moją ukochaną czerń :) 

środa, 26 kwietnia 2017

KVD BEAUTY TEAM INSPIRED LOOK


Dlaczego nikogo nie zdziwi fakt, że znów mam na sobie czerń? Dlaczego nikogo nie zdziwi fakt, że jest trochę alternatywnie? Dlatego, że mnie dobrze znacie! Wszystkie elementy zestawu też już mieliście okazję podziwiać. Kurtka mignęła Wam tutaj kilka razy, sukienkę pokazałam Wam w TYM POŚCIE, nowością jest torebka, którą moja Mama wyhaczyła na promocji w Top Secret. Tytuł posta nakierował Was po części na jedną z moich inspiracji, czyli team Kat Von D, gdzie dziewczyny mają świetne wyczucie stylu. Uwielbiam oglądać filmiki na yt czy na insta stories ich wyjazdy, przygotowania itp. Do większości "mrocznych" looków wzdycham. Druga inspiracja to projekty marki Kill Star, motywy które pojawiły się na mojej sukience nie dużo odbiegają od tego co znajdziemy w ich ofercie. Kurtka jest takim małym nawiązaniem do nowej kolekcji vege skórzanych kurtek które wypuścili, a moja torebka aspiruje do tytułu Piramid Handbag które znajdziemy w ich ofercie. Dajcie znać jak Wam całość przypadła do gustu!

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

SUPERDRY


Budzi się człowiek rano i czuje dziwne mrowienie przy wardze. Pierwsza myśl? Pewnie jakaś młodzieńcza niespodziewajka. Wstaje idzie do lustra, patrzy, myśli. Yhmm... Kolejny tydzień z życia wycięty - przyjaciel opryszczka melduje się na pokładzie. To co widzicie na dzisiejszych zdjęciach to już ostatki tego co tam jeszcze pozostało. Z jednej strony mam lekko spuchniętą wargę i może nie wszędzie to widać, ale i tak rzuci Wam się to w oczy. Niestety już tak bardzo było mi smutno, że na stronie wieje wiatr i huczy puchacz, że stwierdziłam po prostu że koniec kropka, walić tego dziada co przy ustach wyskoczył, idziemy robić foty. Dzisiaj prezentuję Wam luźny, casualowy zestaw. Kurtka marki Superdry została znaleziona przeze mnie już jakiś czas temu w lumpeksie i kosztowała całe 5 zł, ale jakoś nie było mi po drodzę, żeby ją tutaj pokazać. Natomiast koszulkę Superdry znalazłam kilka dni temu również w lumpku i kosztowała też w granicach 5 ziko. To musiał być jakiś znak, że nadeszła pora na debiut katanki w połączeniu z t-shirtem!

sobota, 15 kwietnia 2017

BORDO & FLOWERS


W sukienkach nie chadzam zbyt często, ale czasem nadarzy się taka okazja, albo po prostu najdzie mnie ochota. A Wy doskonale o tym wiecie! Tym razem postawiłam na sukienkę marki Top Shop w motyw kwiatowy, którą upolowałam w lumpeksie za 6 zł. Do tego dobrałam sobie jedną z wielu moich ekoskórkowych kurtek, nie klasyczną czarną, ale ciemnobordową. Pozwoliło mi to na odejście od mojej ukochanej i stawianej na pierwszym miejscu czerni. Co warto dodać, kurtkę kupiłam już jakiś czas temu w bardzo promocyjnej cenie 25 zł w sklepie Troll. Jest idealna na cieplejsze dni, przez to, że jest bardzo lekka i krótka. Niestety pogoda za oknem nie nastraja do robienia zdjęć, tak więc podsyłam Wam ostatnie słoneczne foteczki i życzę wesołych świąt!

środa, 12 kwietnia 2017

Vintage Style


Częściej niż czasami wydaje mi się, że stoję w miejscu, a świat dookoła pędzi jak szalony. Nie nadążam za postępem cywilizacji, nie rozumiem ludzi, dla których coś co jest normalne, dla mnie jest czymś zadziwiającym. Obojętnie czy stoję na szkolnym korytarzu (chwała mi, dobrze, że to tylko 2 tygodnie jeszcze), czy w sklepie, obserwuję ludzi, dochodzą do mnie ich słowa i... Tracę wiarę w to, że jestem człowiekiem. Nie tego oczekuję od świata. Nie tego chcę słuchać. Nie widzę powodu do mówienia więcej, odczuwam minimalną potrzebę rozmowy z kimkolwiek, są jednak wyjątki i chwała też im, za to, że są! Dlatego dobrze, że nastała kilkudniowa przerwa i do woli mogę się delektować ciszą i spokojem :) 

niedziela, 9 kwietnia 2017

BAGAŻ EMOCJONALNY


Na początku warto zadać sobie pytanie "Czym są emocje?". Według podręcznikowej regułki to stan znacznego poruszenia umysłu. Według mnie emocje to coś więcej i jest to pojęcie na tyle rozbudowane, że nie można go tak po prostu określić w czterech słowach. Towarzyszą nam każdego dnia, zarówno w kontaktach międzyludzkich, przy podejmowaniu ważnych decyzji, czy po prostu od tak, są i już. Są takim nieodłącznym elementem, którego nie idzie się w żaden sposób pozbyć. Jeśli więc się komuś udało - gratuluję, ale wątpie, żeby taka "wyprana" z emocji osoba mogła normalnie żyć w społeczeństwie. Nie ma też szczegółowego podziału, co do czego przynależy. Takie emocje jak np. zazdrość są emocjami których nie można zakwalifikować do konkretnej grupy, bo i można ją przypisać w odmianie złości, ale jednocześnie strachu. Tak więc, podziały są bezcelowe i bezsensowne - bynajmniej w moim odczuciu. Do napisania tych kilku słów skłoniła mnie właśnie moja nowa torba od ROCK2WEAR. Dzięki temu, że stałam się jej posiadaczką, uświadomiłam sobie jak bardzo ważne te emocje są w naszym życiu i jak wiele mogą w nim zmienić. Przez lata uczymy się je opanować, poznajemy je na nowo, rozbudzamy by znów zgasić. I tak w kółko. Zbieramy przy tym, nasz własny BAGAŻ EMOCJONALNY, który z każdym rokiem musimy na nowo udźwignąć i który wcale lekki nie jest. 
A co wy myślicie o tym całym emocjonalnym bałaganie w ludzkich głowach?

czwartek, 6 kwietnia 2017

SPRING ! AHHH... IS YOU!


Kocham takie dni, gdzie wiem, że nic nie muszę, a wszystko mogę. Kocham takie dni, gdzie mogę spędzić czas ze wspaniałymi ludźmi, nie zwracając uwagi na tych którzy wcale wspaniałymi nie są. Słońce mi już zupełnie nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, lubię gdy świeci, wtedy jakoś jestem bardziej skora do uśmiechu. Dzisiaj nie przeszkadzał mi nawet wiatr, który momentami był tym wiatrem, który "wieje i urywa głowy". Teraz muszę tylko wykorzystać wolny czas do maksimum, znaleźć jakieś ciekawe i spokojne miejsce, które będzie tylko moim miejscem, wolnym od tłumów ludzi. Takie miejsca tylko na wsi, więc wybiorę się niedługo na poszukiwania, bo mam gdzie. A wiecie co to wszystko oznacza? WIOSNA! Tak, wiosna zagościła na dobre w mojej głowie i cieszę się z niej bardziej niż dotychczas :) 

wtorek, 4 kwietnia 2017

REBEL


Gdyby ktoś zadał  mi ankietowe pytanie, kim jestem według samej siebie? Odpowiedź pewnie nie zaskoczyłaby nikogo. Jestem swego rodzaju buntownikiem. Czasami cichym, czasami głośnym do granic możliwości. Ostatnio w życiu doszłam do pewnych wniosków, z których odpowiednia lekcja została mi w głowie i teraz już na 100% wiem czego chcę. Już jest z górki, jeszcze 24 dni i kończę kolejny etap swojej edukacji i kolejny na drabinie życia. Teraz już tylko odliczanie. 1/2 z całego tego wesołego miasteczka mam już za sobą. Zdałam drugą kwalifikację, a co za tym idzie tytuł technika organizacji reklamy mam już w swoich rękach. Co do zestawu - czysty przypadek, look ze szkoły podrasowany kamizelką, a same zdjęcia zrobione podczas spaceru, czyli spontan tak jak lubię najbardziej !

czwartek, 30 marca 2017

FREESTYLE HI!


Dzisiaj o zdjęciach. Jest to chyba moja ulubiona sesja z całego bloga. Tak wiem, że zrobię jeszcze milion innych które też pewnie staną się ulubionymi, ale cóż, na chwilę obecną ta wygrywa. Tłem do zdjęć został jak widać wrak samochodu. Lubię takie graty, wręcz kocham! Od dawna planowałam zrobić tam kilka zdjęć, ale nigdy nie było po drodzę, a myślę że teraz wyszło to całkiem fajnie. Usłyszałam, że wyglądam jak pomocnik reżysera, a ja w swoim sportowym wydaniu czułam się niczym MacGyver, ale i tak nie wiem dlaczego. Osobiście mogę powiedzieć, że lubię siebie taką, a moim cichym marzeniem jest posiadania takiego oldtimerowego pickup'a ♥ Dajcie znać jak Wam się podoba :)

wtorek, 28 marca 2017

Street Style: The Trench Coat


Poknałam chorobę, zawalczyłam silnie, ale dopiero teraz czuję, że jestem już na finiszu i już niedługo w 100% powiem, że jestem zdrowa. Niby zwykłe przeziębienie, a tak naprawdę walka o przetrwanie! Nie ma się co śmiać, mam nadzieję, że odejdzie i już nie wróci to wstrętne choróbsko, które wyeliminowało mnie na trochę z blogowania, jak i z życia w realnym społeczeństwie. Dzisiaj prezentuję Wam prosty zestaw, dosłownie na co dzień. Pasiaczek, który mam na sobie jest z lumpeksu, ale na metce króluje Zara i 100% bawełny. Jeansy to już chyba moje klasyki, które katuje od dawna i gdybym mogła śmigałabym w nich codziennie - mój model jest z Housa i będę szukać dokładnie takich tyle że czarnych. Do tego trampeczki, najwygodniejsze obuwie wiosenno-letnie. I pierwsze miejsce - podium i moje uwielbienie, czyli długi, trochę karmelowy, trochę jednak bardziej brązowy trencz, który pokazywałam Wam też jesienią (post znajdziecie tutaj). Ot i cała moja klasyczna, modowa filozofia, wiem, że okulary nie były najlepszym pomysłem bo wszystko się w nich odbija, ale to już zupełnie nie ważne. Dajcie znać jak Wam się podoba całość :)

sobota, 18 marca 2017

OOTD | 18.03.2017


Chyba nigdy nie przyzwyczaję się do swojego losu. Co sobotę jestem ostatnio chora, teraz leżę w stosie chusteczek higienicznych, tabletek i Theraful, który do poniedziałku musi postawić mnie na nogi. Proszę Państwa, proszę mi powiedzieć, czy znacie jakieś skuteczne lekastwa lub sposoby na wypędzenie tego paskudstwa? Bardzo proszę o info, wszystko co pomocne mile widziane, bo już mam serdecznie dosyć. Zestaw niestety niezbyt stosowny do panującej za oknem pogody (słyszałam, że ma być jeszcze gorzej - tak wiem pocieszyłam niemiłosiernie), zdjęcia robione jakiś czas temu, ale mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. Ściskam, zasmarkaniec! ;)

wtorek, 14 marca 2017

Street Style: B U R G U N D Y


Każdego dnia dokonujemy wyborów. Ważnych i mniej ważnych. Często kierujemy się sercem, w moim wypadku większość decyzji podejmuje rozum (tak wiem, niektórym ciężko uwierzyć, że mam rozum skoro jestem blondynką, ale nevermind). W maju matura, o której trąbi każdy nauczyciel i 70% populacji uczniowskiej. Matura = najważniejsza decyzja, czyli "A co potem?". Matury miną, maj przeleci w oka mgnieniu, przyjdzie czerwiec, który spędzę na stażu. I ani się dobrze nie obejrzę za siebie, a już ucieknie mi połowa roku 2017. To jest straszne, że człowiek marnuje tyle czasu i często sam nie wie na co. No właśnie, a co potem? Szukanie pracy, studia, miejsce na pasje, przyjemności, wyjazdy - chyba napiszę poradnik, jak pogodzić milion rzeczy wkraczając w prawdziwe życie, gdzie nie będzie "źle się czuję - nie idę dzisiaj do szkoły" tylko "źle się czuję, ale muszę iść do pracy/na uczelnię czy tego chcę czy nie". Pzyjdzie mi wtoczyć bardzo ciężki głaz na sam szczyt góry, na który bardzo chcę dojść.

niedziela, 12 marca 2017

Street Style: COMFY BLACK


Często chcę napisać tutaj coś mądrego, wykazać się elokwencją, której nie brakuje mi w codziennym życiu i w pracach pisemnych na języku polskim. Gdy zasiadam przed moim ukochanym laptopem w głowie mam kompletnie pustkę. Patrzę wtedy w monitor i zastanawiam się z której strony ugryźć jakiś temat. Ciężko mi to jednak przychodzi. Niekiedy zapiszę sobie w kalendarzu lub w notesie to co chciałabym Wam przekazać, ale gdy przyjdzie co do czego stwierdzam, że byłyby taki tekst bez sensu i na tym się wszystko kończy. O samych ubraniach nie chcę pisać, a i postów bez tekstu dodawać też nie wypada. Dlatego kieruję do Was pytanie, a mianowicie: O czym chcielibyście poczytać w tekstach dodawanych  do zdjęć ze stylizacjami? Liczę na Wasze komentarze. A co do zestawu, luźny, w ukochanej czerni, ze wszystkim co mieliście już okazję widzieć na blogu, więc jak widać blogerka też ze mnie żadna. Nie jestem osobą, która pokazuje Wam w każdym poście jakieś nowości, a tworzy z elementów swojej garderoby różne zestawy, nie wiem czy to dobrze, czy źle. Tymczasem dobrego wieczoru dla Was i do następnego!

czwartek, 9 marca 2017

MOM JEANS


Krążę po świecie niczym mała, szara mróweczka. Schematycznie, z domu do szkoły, ze szkoły do domu, a później do miliona miejsc i tysiąca spraw do pozałatwiania.  Brzmi śmiesznie? Hmm pewnie tak, ale mnie to nie bawi. To co kocham idzie w kąt, ludzie których potrzebuję też. To tyle z problemów natury społecznej. Co do zestawu - second handowe perełki z Top Shopu o wdzięcznej nazwie "mom", crop top, jeansowa kamizelka i trampki - nic odkrywczego, coś co nadaje się do szkoły (bynajmniej dla mnie), a  zarazem na jakiś fajny koncert w plenerze, albo w klubie. Jak widzicie ostatnio balansuje pomiędzy minimalizmem, a  moimi rockowo-grungowymi stylizacjami. Teraz zdecydowanie jestem po tej drugiej stronie, zobaczymy jak długo! Enjoy!

poniedziałek, 6 marca 2017

LIGHTNING


Mojego braku obecności tutaj nic nie wytłumaczy, dlatego nie będę się starać nawet tego robić. Ciągłe tłumacznie się co, gdzie, dlaczego. Neverminde. Nie potrafię nawet zebrać myśli, żeby napisać tutaj coś mądrego. Poczułam w weekend wiosnę i udaliśmy się niczym urbexi do opuszczonego pałacyku zrobić zdjęcia w jego okolicy. Dzisiaj pierwszy zestaw, a jednocześnie ostatni który obfotografowaliśmy w tym danym dniu. Chciałabym powiedzieć, że mam na sobie swoją wymarzoną kurtkę, ale jest ok, jednak wymarzona nie jest. Podoba mi się bardzo  ta która jest w teledysku Arctic Monkeys "One For The Road" i to ta jest wymarzona, aczkolwiek ta też mnie zadowoliła. Do tego spodnie, moje lumpeksowe perełki sprzed lat, kupione za 15 zł, oryginalnie zapakowane i z metkami, piorunujące portki z Criminal Damage. A z racji wiosny zamiast botków, trampki i wygodny zestaw w moim stylu gotowy!

środa, 22 lutego 2017

Fashion details: CHOKER


Moda powraca do nas nie tylko w formie ubrań, obuwia czy dodatków typu torebki, apaszki etc. Często do teraźniejszego stylu tzw. "it girls" przenoszą również mniejsze dodatki, czyli biżuterię, która dla wielu z nas jest nieodłącznym elementem codziennych stylizacji. Dla mnie biżuteria jest podstawą. Na nadgarstku muszę mieć obowiązkowo bransoletkę i na palcu pierścionek. Na szyi noszę mój komunijny krzyżyk, ale czasami dodaję do niego choker albo jak kto woli dusik. Ten dodatek powrócił do nas bardzo hucznie. Wcześniej namiętnie noszony w latach 90tych. Kojarzony głównie z automatami gdzie po wrzuceniu złotówki, dostawało się kulkę w której można było znaleźć właśnie taki 'wężykowy' choker. Teraz jako krzyk mody. Jeśli jest wśród Was ktoś kto pamięta znane postacie Matyldy z Leona Zawodowca, Brende Walsh z Beverly Hills 90210 czy Sabrinę - nastoletnią czarownicę to gratuluję. Wszystkie te postacie miały prawie zawsze na szyi taką ozdobę. A skoro pamiętacie, to urodziliście się w fajnych czasach, albo po prostu lubicie wracać do przeszłości ;)

niedziela, 19 lutego 2017

ROCK BABY


Może się powtórzę, bo nie pamiętam czy już to kiedyś pisałam, czy nie. Kiedyś namiętnie nosiłam glany, podarte spodnie i śmiało pokazywałam swoją buntowniczą postawę. Z czasem trochę to zniknęło, zmieniłam styl na delikatniejszy. Nie jestem osobą która może jednak jasno określić to jaki styl prezentuje. Znajdziecie u mnie zarówno minimalistyczne stylizacje, jak i takie jak dzisiaj, sięgające do moich korzeni. Najczęściej oczywiście w czerni. Dzisiaj prezentuję Wam drugą odsłonę sukienki z ostatniego wpisu, wtedy elegancko, teraz rockowo. Topornie wyglądające buty, które są ze mną już tak dłuuugo i nadal je kocham. Kurtka którą dobrze znacie, fedora i coś co nieczęsto macie okazję u mnie zobaczyć, czyli dodatki w postaci długich kolczyków, nie byle jakich, bo tak jak zresztą choker - z motywem krzyża. Mam nadzieję, że całość przypadnie Wam do gustu!

piątek, 17 lutego 2017

LITTLE BLACK DRESS


Fanką sukienek nie jestem, o czym już Wam pisałam. Jednak jeśli coś jest czarne i koronkowe, to też robię wyjątek od reguły. Uwaga! Sukienka z dzisiejszego wpisu  była moją kreacją studniówkową. Postawiłam na prostotę, która była chyba najskromniejszą opcją z możliwych do wyboru, co dało bardzo minimalistyczny efekt. Nie chciałam sukienki za milion $, popularnych modeli które wszystkie dziewczyny chcą mieć, czy sukienki na raz której nigdy więcej już nie założę. Mój wybór padł na tę sukienkę i może to wszystkich zdziwić, ale pochodzi z Croppa. Mój Luby kupił mi ją w grudniu jako prezent gwiazdkowy z założeniem odgórnym, że jest to moja kreacja na bal. I taki oto ze mnie Kopciuszek, że hej! Teraz przynajmniej nie muszę się martwić co mam zrobić z sukienką za którą dałam 400 zł i nie mogę jej sprzedać. Cieszę się z tego faktu niezmiernie, bo sukienka teraz posłuży mi nawet do codziennych stylizacji. Dzisiaj prezentuję wersję elegancką, a niedługo pokażę inny look z  wykorzystaniem mojej #littleblackdress !

środa, 15 lutego 2017

GOOD GIRL


Historia tej sukienki, jest po prostu przykładem na to, że można stanąć na głowie, żeby coś zdobyć. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ją na wieszakach w sklepie Medicine, cóż, bez ogródek powiem - ZAKOCHAŁAM SIĘ. Ale, ale, kto nie zakochałby się w takim cudeńku? Urzekło mnie wszystko, a najbardziej to, że jest w takim pensjonarskim, grzecznym stylu. Całego charakteru dodają jej te rysunki, rodem z kolekcji Kill Star czy sklepu Dolls Kill, które od dawna śledzę i podziwiam. Odstraszyła mnie cena, bo 160 zł, za sukienkę to według mnie dużo. Dużo, bo jestem osobą antysukienkową, a gdy już założę jakąś kiece to  jest to święto. Utworzyłam więc w przeglądarce na telefonie zakładkę i codziennie sprawdzałam, czy jej cena nie spadła. Pewnego razu spadła do 79 zł i gdy chciałam ją zamówić już jej nie było. Krótko przed naszym wyjazdem do Trójmiasta znów pojawiła się na stronie sklepu za magiczne 59 zł. Mój Luby postanowił, że mam ją zamówić z odbiorem w dowolnym sklepie w jakiejkolwiek galerii nad morzem. Tak zrobiłam, na miejscu okazało się, że do sklepu kurier przywiezie ją w dzień naszego wyjazdu, więc pewnie nie zdążymy jej odebrać. Okazało si jednak, że na stanie sklepu jest jeszcze jedna sztuka i akurat w moim rozmiarze. Sukienka więc została kupione i podarowana mi w ramach prezentu walentynkowego z czego radości nie było końca. Dzisiaj jej pierwszy debiut na blogu, w wersji "skromnej", czyli minimalistycznie, we wnętrzu gdańskiego mieszkania.

piątek, 10 lutego 2017

Molo w Sopocie


Życie pisze różne scenariusze. Całe dzieciństwo nie miałam okazji odwiedzić polskiego morza. W ubiegłym roku zaliczyłam szybki trip do Unieścia, gdzie pierwszy raz pomimo śniegu mogłam nacieszyć oko tym widokiem. A co najśmieszniejsze, wcześniej zobaczyłam morze w Hiszpanii, niż to nasze krajowe. Ale wracając nad nasz Bałtyk. Morze w 2016 roku odwiedziłam dwukrotnie, oba jednak te wyjazdy wspominam tak 50/50, ponieważ wiązały się z dosyć trudnym jak na tamten czas tematem, ale spędziłam tam też piękne chwile. W tym roku pokusiliśmy się na zimowy wyjazd nad morze, ale w rejony bardziej turystyczne, czyli Trójmiasto. Mieszkaliśmy w Gdańsku, a Gdynie i Sopot zaliczyliśmy wypadowo w ciągu jednego dnia. Pogoda nas nie rozpieszczała. Mroźno, ale zarazem przyjemnie. Niestety o tej porze roku szybko robi się ciemno. Dzisiaj prezentuję Wam kilka kadrów z molo w Sopocie. Tak wiele o nim słyszałam, chociaż na instagramie Ola, pisała mi, że mam odwiedzić to w Oliwie, to i tak zdecydowaliśmy się na to sopockie, przez wzgląd na Krzywy Dom mijany po drodze. Chociaż wiem, że wielu z Was te zdjęcia się nie spodobają (pod względem technicznym, szybko robi się ciemno, a zdjęcia z lampą nie są moimi ulubionymi), dla mnie są pamiątką i powodem do dumy, dlatego też chcę się nimi z Wami podzielić. Właśnie dlatego, żebyście nie myśleli, że w blogsferze wszystko jest idealne, perfekcyjne, zaplanowane. 

środa, 8 lutego 2017

Open back sweater


Przeglądając tumblr'a trafiałam na wiele inspiracji ze swetrami z "otwartymi" plecami, czyli jakimikolwiek głębszymi dekoltami na plecach. Długo szukałam w lumpeksie, niestety bezskutecznie. Swój znalazłam na stonie Zaful i jak tylko go znajdę to Wam go podlinkuję. Sweter jest dosyć fajny w dotyku, więc nie najgorszy w jakości. Nie jest to co prawda wełna, ale daje radę. "Otwarcie" na plecach jest dosyć charakterystyczne, poprzez zawinięcie w taką a'la kokardę. Nie umiem Wam tego inaczej nazwać. Zdjęcia robił jak zawsze Łukasz, a fociliśmy w wynajmowanym apartamencie w Gdańsku. Co do samych fotografii, to według mnie wyszły dosyć minimalistycznie co mi się bardzo podoba!

poniedziałek, 6 lutego 2017

TOP 5 KOSMETYKÓW PIELĘGNACYJNYCH


W tym poście przychodzę do Was z moją TOP 5tką kosmetyków do pielęgnacji. Prawie wszystkie z widocznych na zdjęciu znalazłam w którymś z boxów subskrypcyjnych. Jak wiecie pielęgnację zmieniamy dosyć często. Ja też tak robię. Moja skóra rzadko kiedy polubi się z jakimiś produktami na dłużej niż miesiąc czy dwa.Te o których dzisiaj chcę Wam krótko opowiedzieć to produkty, które zawładnęły moim sercem i które prędzej czy później po zużyciu ich substytutów kupię ponownie. I to nie jest żaden pic na wodę pomarańczę kochani, tak to u mnie jest, że jak coś jest skuteczne wraca na półkę łazienkową albo do kosmetyczki!