piątek, 10 lutego 2017

Molo w Sopocie


Życie pisze różne scenariusze. Całe dzieciństwo nie miałam okazji odwiedzić polskiego morza. W ubiegłym roku zaliczyłam szybki trip do Unieścia, gdzie pierwszy raz pomimo śniegu mogłam nacieszyć oko tym widokiem. A co najśmieszniejsze, wcześniej zobaczyłam morze w Hiszpanii, niż to nasze krajowe. Ale wracając nad nasz Bałtyk. Morze w 2016 roku odwiedziłam dwukrotnie, oba jednak te wyjazdy wspominam tak 50/50, ponieważ wiązały się z dosyć trudnym jak na tamten czas tematem, ale spędziłam tam też piękne chwile. W tym roku pokusiliśmy się na zimowy wyjazd nad morze, ale w rejony bardziej turystyczne, czyli Trójmiasto. Mieszkaliśmy w Gdańsku, a Gdynie i Sopot zaliczyliśmy wypadowo w ciągu jednego dnia. Pogoda nas nie rozpieszczała. Mroźno, ale zarazem przyjemnie. Niestety o tej porze roku szybko robi się ciemno. Dzisiaj prezentuję Wam kilka kadrów z molo w Sopocie. Tak wiele o nim słyszałam, chociaż na instagramie Ola, pisała mi, że mam odwiedzić to w Oliwie, to i tak zdecydowaliśmy się na to sopockie, przez wzgląd na Krzywy Dom mijany po drodze. Chociaż wiem, że wielu z Was te zdjęcia się nie spodobają (pod względem technicznym, szybko robi się ciemno, a zdjęcia z lampą nie są moimi ulubionymi), dla mnie są pamiątką i powodem do dumy, dlatego też chcę się nimi z Wami podzielić. Właśnie dlatego, żebyście nie myśleli, że w blogsferze wszystko jest idealne, perfekcyjne, zaplanowane. 


fot. Łukasz ♥

Zapraszam Was także na mojego Instagrama, gdzie staram się być codziennie aktywna - INSTA ♥

5 komentarzy:

  1. Cudowne zdjęcia :) Widać , że osoba robiąca zdjęcie bardzo się postarała bo ich jakość , wyraz jest świetny!
    Pozdrawiam :*
    http://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. E tam, bardzo ładne są te zdjęcia :)
    W tym świetle wyglądają tak tajemniczo :)

    OdpowiedzUsuń